Internauci wybrali separatystę

Podziel się

W plebiscycie internetowym organizowanym we współpracy z Narodowym Centrum Kultury słowem roku został rzeczownik separatysta (słowo kwietnia). Na ten wyraz oddano prawie połowę wszystkich głosów.

Komentarz prof. Jerzego Bartmińskiego.

Dwa kolejne to kilometrówka (słowo kwietnia) i aneksja (słowo marca).

Internauci zgłosili na słowo roku następujące słowa i wyrażenia:

wybory (sfałszowane), selfie, oznaczyć, tagi i otagowany post, masakra, beka, Pendolino, lol, szczujnia, bynajmniej, zielone ludziki, uprzejmi ludzie, święty, zapitka, twitteromania, target, studniówka, system wyborczy, smartfon, przewodniczący, projekt, odejście, bezglutenowy, narracja, lajki i lajkować, kredyt, kompromitacja, kobieta z brodą, klimat, klawo, instagram, gender, exit poll, embargo, epicki, dron, dodać, być eko, bieda, afera (taśmowa), Ukraina, Soczi, Krym.

Dziękujemy za głosy!

Dziękujemy wszystkim, którzy udostępnili adres głosowania na FB i na stronie SnC.

komentarz

Wybór separatysty  na słowo roku 2014 [w plebiscycie internautów] mnie osobiście nie zaskakuje. Separatystaseparatyzm – stały się już wcześnie znakami  naszego czasu,  „czasu politycznego”. Rok 2014 minął pod znakiem aneksji Krymu i separatystycznej wojny na Ukrainie, gdzie  wali się porządek europejski i poniekąd też światowy, a my, Polacy, mamy powody się bać o przyszłość.  Ale prawda jest ogólniejsza: separatyści  od dawna stoją u wrót Europy, a widmo separatyzmu krąży po Europie, zagraża procesowi integracji  na poziomie państw europejskich (choć paradoksalnie może nie od razu całej Unii Europejskiej, która dowartościowuje autonomiczne regiony!). Bo mamy nie tylko prorosyjski separatyzm Doniecka i Ługańska na Ukrainie, grożący jej integralności, mamy podobne ruchy na zachodzie Europy: Szkotów i Walijczyków w Wielkiej Brytanii, Basków i Katalończyków w Hiszpanii,   Bretończyków we Francji, Flamandów w Belgii.
Separatyzm to separowanie się, oddzielanie, wyodrębnianie z większej całości – państwa czy  narodu. Słowo ma konotacje raczej negatywne, bo sam  proces separacji jest bolesny, jak widać na przykładzie Ukrainy nawet dramatyczny, krwawy. Jego pokojową, cywilizowaną alternatywą jest autonomia, regulowana przez umowy prawne. Do niedawna autonomiczną republika Ukrainy był Krym.
Problem pojawia się i narasta też w Polsce, od czasu  powstania w roku 1990 Ruchu Autonomii Śląska, dążącego do utworzenia autonomicznego regionu w historycznych granicach Górnego Śląska na podobieństwo autonomii województwa śląskiego w okresie II Rzeczypospolitej. Śląscy autonomiści jednak jednoznacznie deklarują, że nie chcą być separatystami, nie chcą, by autonomia  prowadziła do oderwania regionu od państwa.

Jerzy Bartmiński

print