Kilometrówka słowem roku 2014 w głosowaniu kapituły językoznawców

Podziel się

Kapituła plebiscytu „Słowo roku” w składzie:
Jerzy Bartmiński (UMCS),
Jerzy Bralczyk (UW),
Andrzej Markowski (UW),
Walery Pisarek (UJPII),
Renata Przybylska (UJ),
Halina Zgółkowa (UAM),
wybrała na słowo roku 2014 „kilometrówkę” [].
Na drugim miejscu ex aequo znalazły się słowa:
PROCEDURY, SELFIE, SEPARATYSTA[], TAŚMA/TAŚMOWY [], ZIELONE LUDZIKI [].

Pozostałe nominowane słowa: ANEKSJA, ŁAZIK, PODSŁUCH, SZPICA.

Na stronach Facebooka Narodowego Centrum Kultury (https://www.facebook.com/jezykojczysty) oraz na stronie http://www.slownaczasie.uw.edu.pl do 09.01 (23:59 CET) trwa jeszcze plebiscyt na słowo roku internautów.

Komentarze

kilometrówka

  • Słowo „kilometrówka” niestety zdominowało w ostatnich miesiącach polski dyskurs publiczny, sprowadzając go na margines spraw naprawdę ważnych. (Jerzy Bartmiński)
  • Wyraz KILOMETRÓWKA nie jest wyrazem nowym;  jako środowiskowy termin administracyjny oznaczający „koszty używania samochodu prywatnego do celów służbowych na podstawie faktycznie przejechanych kilometrów” znany jest dobrze księgowym i tym, którzy swoich samochodów używają w sprawach służbowych. Do statusu oficjalnego terminu to pierwotnie potoczne określenie kalkulacji kosztów opartej na liczbie kilometrów awansowało stosunkowo niedawno i dziś jeszcze może razić swą potocznością na tle nadętego słownictwa kancelaryjnego. To nacechowanie bezceremonialnością cechuje większość wyrazów z przyrostkiem -ówka. A -ówką może być wszystko, co jest -owe. Nawet wojny światowe, czyli pierwszadruga światówka, albo bomba atomowa, czyli atomówka. Podobno szczególną skłonność do korzystania z przyrostka -ówka mają mieszkańcy Warszawy. W każdym razie starzy krakowianie zgrzytają zębami, kiedy warszawscy dziennikarze nazywają nasze Stare Miasto – Starówką. W roku 2014 byliśmy świadkami drugiego awansu nuworysza KILOMETRÓWKA. Wyraz ten stał się bowiem słowem symbolem (swoistym logo) tego, jak ujawnienie pospolitego drobnego oszustwa zatrzęsło całym systemem władzy Rzeczypospolitej. Niechże KILOMETRÓWKA jako słowo roku stanie się groźnym memento dla tych, którzy pozwalają sobie na drobne przekręty, i dla tych, którzy je tolerują.
    Krótko mówiąc: po przeczytaniu wszystkich ubiegłorocznych słów dnia i wszystkich słów miesiąca nie miałem wątpliwości, że żadne z nich nie zasługuje na tytuł słowa roku 2014 bardziej niż KILOMETRÓWKA. (Walery Pisarek)
  • „Kilometrówka” – słowo oddające niestety w niepochlebnym kontekście styl działania naszych niektórych polityków, przewijające się dłużej niż miesiąc przez informacje w mediach i powracające znów pod koniec roku; nacechowane potocznie, zarazem charakterystyczne dla fali neologizmów z formantem -(ów)ka, pojawiających się masowo w polszczyźnie od dobrych chyba czterdziestu lat, ilustruje mechanizm działania tzw. uniwerbizacji, będącej rezultatem silnej tendencji do ekonomii wypowiedzi i do skrótu we współczesnej komunikacji językowej, jest chyba zresztą wyrazem nowym w słownikach ogólnych języka polskiego dotąd nienotowanym. (Renata Przybylska)

Taśma

  • Słowo „taśma” dokumentuje stary problem  braku wzajemnego  zaufania i niecne praktyki związane z podsłuchami. (Jerzy Bartmiński)
  • Taśma jako słowo roku 2014 przywołuje upublicznioną w czerwcu aferę podsłuchową. Sam wyraz  oznacza tu zresztą nie tyle „taśmę”, co wszelkie nośniki danych. Być może podsłuchiwane rozmowy w ogóle nigdy nie były zapisane na taśmach, a najmłodszemu pokoleniu, wychowanemu na dyskietkach i pendrive’ach taśma w ogóle się nie kojarzy z nośnikiem danych. Pomimo to wyrazy TAŚMA i TAŚMOWY, upowszechnione przez media, łączą się w świadomości  wielu Polaków i Polek z podsłuchiwaniem, które dokonało nieodwracalnych zmian w ich postawach wobec aktorów politycznych z pierwszych stron gazet. Można bowiem pewne opinie i użyte słowa wybaczyć, ale trudno je wymazać z pamięci. (Walery Pisarek)

separatysta (Słowo roku 2014 w plebiscycie internetowym)

Słowa „separatysta” i „zielone ludziki” ocalają pamięć o dramatycznych wydarzeniach na Ukrainie. (Jerzy Bartmiński)

Wybór separatysty  na słowo roku 2014 mnie osobiście nie zaskakuje. Separatystaseparatyzm – stały się już wcześnie znakami  naszego czasu,  „czasu politycznego”. Rok 2014 minął pod znakiem aneksji Krymu i separatystycznej wojny na Ukrainie, gdzie  wali się porządek europejski i poniekąd też światowy, a my, Polacy, mamy powody się bać o przyszłość.  Ale prawda jest ogólniejsza: separatyści  od dawna stoją u wrót Europy, a widmo separatyzmu krąży po Europie, zagraża procesowi integracji  na poziomie państw europejskich (choć paradoksalnie może nie od razu całej Unii Europejskiej, która dowartościowuje autonomiczne regiony!). Bo mamy nie tylko prorosyjski separatyzm Doniecka i Ługańska na Ukrainie, grożący jej integralności, mamy podobne ruchy na zachodzie Europy: Szkotów i Walijczyków w Wielkiej Brytanii, Basków i Katalończyków w Hiszpanii,   Bretończyków we Francji, Flamandów w Belgii.
Separatyzm to separowanie się, oddzielanie, wyodrębnianie z większej całości – państwa czy  narodu. Słowo ma konotacje raczej negatywne, bo sam  proces separacji jest bolesny, jak widać na przykładzie Ukrainy nawet dramatyczny, krwawy. Jego pokojową, cywilizowaną alternatywą jest autonomia, regulowana przez umowy prawne. Do niedawna autonomiczną republika Ukrainy był Krym.
Problem pojawia się i narasta też w Polsce, od czasu  powstania w roku 1990 Ruchu Autonomii Śląska, dążącego do utworzenia autonomicznego regionu w historycznych granicach Górnego Śląska na podobieństwo autonomii województwa śląskiego w okresie II Rzeczypospolitej. (Jerzy Bartmiński)

ZIELONE LUDZIKI

Trochę prześmiewcze wyrażenie „zielone ludziki” było reakcją na kuriozalną wypowiedź Putina tłumaczącą obecność na terytorium Ukrainy żołnierzy w rosyjskich mundurach bez oznak tym, że każdy może sobie kupić w sklepie taki mundur. Wyrażenie „zielone ludziki” to autentyczne słowo roku 2014. Wprawdzie znane wcześniej jako określenie kosmitów, zrobiło karierę w ubiegłym roku w nowym znaczeniu, bo przez swą żartobliwą  przewrotność pozwala rozładować strach przed nacechowanym ponurą sławą określeniem „piąta kolumna”. (Walery Pisarek)

procedury

Słowo procedury należy do słów przezroczystych, czyli takich, które wypowiadane są w sposób niemal niezauważalny. Jego obecność da się zauważyć – przy wnikliwej percepcji tekstu wypowiedzi – zarówno w odmianie potocznej języka polskiego, jak i w odmianach wyspecjalizowanych: w terminologii naukowej, w żargonach zawodowych (np. technicznych, lekarskich) w tekstach prawnych i administracyjnych itd. Jednocześnie jest to słowo nacechowane tyleż rozmyta semantyką, co i szczególnie wyrazistą mocą illokucyjną. Ta ostatnia sprawia, że kryje się za nim sugestia nieuniknioności, nieuchronności procedur, ich niezbędności a jednocześnie swoista groźba nakazowa: bez określenia i sprecyzowania opisów procedur działania, decyzje są bezpodstawne, a nawet bywają bezprawne. Czasem procedury stanowią rodzaj zaklęcia o sile niemal magicznej. Słowo jest bardzo częste w użyciu, ale też – co ważniejsze – obudowane całą siatką sugestii semantycznych.

print