Komentarz na gorąco: molestować

Czasownik molestować przez krótki czas miał dość wysoką frekwencję w ostatnich dwóch miesiącach, ale inne wydarzenia w tym samym czasie nie dawały zapomnieć o sobie z większą regularnością. To dobry przykład, że subiektywne odczucie ważności pewnych wydarzeń nie znajduje odzwierciedlenia w wyliczeniach: molestować znalazło miejsce dopiero w trzeciej dziesiątce. Interesujące mogą być przemiany jego znaczenia i to, że wyparł rodzimy czasownik napastować.

Molestować to słowo pochodzenia łacińskiego (molestare ‘nękać’). Pierwotnie oznaczało ono naprzykrzanie się prośbami (por. SWil). W „Życiu Jerzego Ossolińskiego” Franciszka Bohomolca (1805) królewscy urzędnicy „[n]ie przestaią go za tym molestować, aby zięcia przeciwko cesa­rzowi Jmci ratował, i na utraconey znowu posadził godności”. W dodatku do „Gazety Warszawskiej” (nr 86 z 30 listopada 1816 r.) urzędnikom lokalnym i obywatelom podaje się do wiadomości, że: „[u]dawać się osobiście do Kommisayi Woiewodzkiey, wyiąwszy w przypadkach, wielkiey wagi, szczególnieysze zdarzenia i okoliczności zawieraiących i pośpiechu nagłego wymagaiących, niemasz potrzeby; gdyż osobiste molestowanie i natręctwo in­teresowi nic pomódz nie może”.

SJPDor wspomina też o rzadkim użyciu molestować w znaczeniu ‘nękać, dokuczać’: „Delatora niechcącego długo konwinkować , molestowano, dwóch świadków z nieprzyjaciół przybrano z infanrisów, którzy podług prawa świadkami być nie mogli; dowodów żadnych kryminału nie było, tylko dyskursami, koniekturami zmyślonemi, prezumcyami skomponowanemi i błahemi imaginacyi napaściami, trzeba było tak zacnego konwinkować ministra” — tak Wespazjan Hieronim Kochowski w „Historyi panowania Jana Kazimierza” (t. 2, wyd. przez Edwarda Raczyńskiego w 1840) opisuje, jak traktowano niechcianych królewskich urzędników.

Współczesne, a właściwie najnowsze, użycia bardzo zawęziły znaczenie omawianego czasownika, odnoszą się one bowiem do niechcianych zachowań o podtekście seksualnym. W tym samym kontekście używany był czasownik napastować; „Za obnosicielem gwiazdy stoji Toruń—, ten wypada i z nienacka rzuca się na tych, którzy się zbytnie zapatrzyli na gwiazdę, a osobliwie napastować lubi dziewki”, pisze Oskar Kolberg („Krakowskie”, Cz. 1, pod. red. J. Krzyżanowskiego, 1962), jednak w NKJP jest on piętnastokrotnie rzadszy niż molestować.
Jeszcze ISJP jako pierwsze znaczenie molestować podaje ‘nalegać’ i definiuje je raczej podkreślając determinację nalegającego niż przykrość, którą z tego powodu odczuwa odbiorca nalegań. Słownik ten  notuje również drugie znaczenie, dotyczącego niepożądanego zachowania seksualnego, choć ograniczonego do sytuacji, w której wykorzystywana jest pozycja społeczna. W NKJP najczęściej formom tego czasownika, a także pochodnych od niego rzeczownika molestowanie i przymiotnika molestowany towarzyszą przymiotnik seksualny i przysłówek seksualnie, a w następnej kolejności nieletnidzieckoMolestowanie, które w listopadzie pojawiło się ze zwiększoną częstotliwością, miało związek z falą doniesień o seksualnym napastowaniu, którego dopuszczały się kolejne znane osoby, oraz społecznym odzewem, jakie doniesienia te wywołały. Użycia, które mogliśmy w tym krótkim czasie zaobserwować, znacznie rozszerzają — i tak przecież nowe — znaczenie na właściwie wszystkie niechciane zachowania seksualne.
Pamiętajmy jednak, że gdy bohaterka wczesnej powieści Elizy Orzeszkowej, Wacława, relacjonuje towarzyskie spotkanie, goście domagają się po prostu występu — nie interesuje ich bowiem ani muzyka, ani pianistka: „W téj chwili zbliżył się do mnie pan Henryk i, patrząc na mnie z nad okularów, w przeciągu pięciu minut wymówił prośbę, abym raczyła zagrać. Prośbę tę zresztą słyszałam zawsze i wszędzie. Każda gospodyni domu i każdy młody człowiek mieli sobie za obowiązek prosić o muzykę pannę, o któréj wiedzieli, że grać umiała. Odbywało się to z punktualnością, niedopuszczającą żadnego uchybienia. A gdy tak molestowana panna siadała do fortepianu i grać zaczęła, ogólna uwaga towarzyszyła jéj stale przez piérwsze trzy takty, poczém zaczynały się rozmowy ciche i coraz głośniejsze, i zupełnie głośne nakoniec, a kończyło się tém, że artystka traciła stopniowo całe swe audytoryum” („Pamiętnik Wacławy”, 1884).

print