PARABANK słowem roku 2012

słowem roku 2012

Kapituła w składzie prof. dr hab. Jerzy Bralczyk, prof. dr hab. Andrzej Markowski oraz prof. dr hab. Walery Pisarek po raz drugi wybrała słowo roku w plebiscycie organizowanym przez Instytut Języka Polskiego.

W roku 2012 jest to słowo PARABANK.

Inne wyróżnione słowa to KRYZYS, LEMING, MINISTRA, TROTYLZAMACH (podajemy je w porządku alfabetycznym).

Kapituła dokonała wyboru spośród propozycji zgłoszonych przez studentów UW i innych uczestników plebiscytu internetowego ogłoszonego na stronach UW oraz wśród publikowanych co dzień słów statystycznie najczęstszych w wiadomościach prasowych z 4 polskich dzienników (http://slowanaczasie.uw.edu.pl, http://nkjp.uni.lodz.pl/WordsOfDay).
Słowo w pewnym sensie nowe, przy czym wywołało (albo nasiliło) ważną nie tylko dla językoznawców polemikę na temat swobody samookreślania się, wpływu na język i różnych aspektów równouprawnienia. (Jerzy Bralczyk)

Zwycięskie słowo przez kontrast cząstki para- ‘podobny lub fałszywy’ ze słowa bank, które ma się kojarzyć z pewnością i bezpieczeństwem, mówi wiele o współczesnym kryzysie zaufania społecznego.

Pozostałe wyrazy wyróżniono jako nowe lub obdarzone nowym znaczeniem albo też jako znaki wydarzeń (rzeczywistych lub domniemanych) które ogniskowały dyskurs publiczny.

PARABANK

Tytułowym negatywnym reprezentantem parabanków w Polsce w minionym roku była firma Amber-Gold, której nazwa – nawiasem mówiąc – mogłaby kandydować do tytułu „nazwa własna 2012”. Sprawa Amber Gold była nie tylko głośnym wydarzeniem medialnym minionego roku, ale rzeczywistą aferą o dalekosiężnych, niekiedy bolesnych, skutkach ekonomicznych, społecznych i politycznych.
PARABANK to instytucja będąca prawie bankiem. Analogicznie, doniesienia prasowe na temat śladów materiału wybuchowego na szczątkach samolotu można nazwać doniesieniami o PARATROTYLU, a niedoszłego zamachowca z Krakowa – PARAZAMACHOWCEM. Słowa o takim paraznaczeniu przyniósł nam miniony rok.
(Walery Pisarek)

Słowo dotąd nieobecne w naszej mowie, a ważne, bo zwracające uwagę na różne „para-” i wpływające na stopień ogólnego „zaufania powszechnego”. (Jerzy Bralczyk)

Brzmi niepokojąco, bo to para dla ludzi bardziej wykształconych sugeruje „nibość”, a więc i nieprawdziwość, oszustwo. Skojarzony z najbardziej znaną, a właśnie oszukańczą instytucją, tym bardziej potęguje ocenę negatywną. Dla mniej wykształconych słowo tajemnicze, brzmi jak parawan, czyli coś, co służy do zakrycia czegoś (na pewno niecnego). Afera spowodowała, ze niesie nacechowanie negatywne. Ciekawe, czy te negatywne skojrzenia przeniosą się na „paraleki″… (Andrzej Markowski)

Słowo uzywane potrzebnie i niepotrzebnie dla uzasadnienia tego, ze czegoś zrobić nie można, że trzeba zaprzestać inwestycji, obniżyć płace. Słowo-wytrych usprawiedliwiające nie tyle trudności obiektywne, co własne zaniedbania. Modne juź nie pierwszy rok, co stanowi zarówno jego siłę, jak i słabość w plebiscycie. (Andrzej Markowski)

Słowo wprowadziło do ogólnego języka nazwę mało dotąd postrzeganego zwierzęcia, a metaforyczne użycie tego słowa, wraz z chętnym przejęciem go przez tych, przeciw którym było skierowane, dało jeszcze jeden przykład wieloaspektowości „walki na słowa”. (Jerzy Bralczyk)

Rzeczownik do ubiegłego roku niemal nieznany ogółowi, bo i kto interesuje się rzekomym szaleństwem drobnych gryzoni skandynawskich. Nowe znaczenie (chyba dopiero ubiegłoroczne) zostało podchwycone przez publicystów i ma szanse na upowszechnienie: choćby ze względu na brzmienie wyrazu: spółgłoski l,m,n – a więc półotwarte, łatwe do wymówienia, a całość przypomina z jednej strony lenistwo , a z drugiej jakiś anglicyzm na -ing , sugerujący stan ciągłości, trwania. (Andrzej Markowski)

Słowo w pewnym sensie nowe, przy czym wywołało (albo nasiliło) ważną nie tylko dla językoznawców polemikę na temat swobody samookreślania się, wpływu na język i różnych aspektów równouprawnienia. (Jerzy Bralczyk)

Słowo jest tegorocznym wkładem do „słownika smoleńskiego”. Było tak częste, że jego użycie chyba zdominowało ten dyskurs – a jego konkretność (por. „brzoza”, „hel”, „mgła”) daje ciekawy przyczynek do symbolizacji zjawisk i postaw. (Jerzy Bralczyk)

Wyraz w gruncie rzeczy zasługuje bardziej na tytuł „słowa czwartego kwartału” niż całego roku 2012. Pomimo to musiał silnie wdrukować się w świadomość społeczną, jeżeli został zgłoszony jako słowo roku w plebiscycie internetowym. Sprawiły to media swoimi wypowiedziami o obecności/nieobecności śladów tego legendarnego materiału wybuchowego na szczątkach wiadomego tupolewa. (Walery Pisarek)

Wyraz wytypowany jako kandydat na słowo roku zarówno przez plebiscyt internetowy, jak i przez statystyczną analizę leksykalną zeszłorocznych nabytków Narodowego korpusu języka polskiego. Jego obecność w dyskursie politycznym Polaków, będąca świadectwem nieprzezwyciężonej wśród znacznej części społeczeństwa traumy po 10 kwietnia 2010 r., została wzmocniona przez medialne doniesienia o zamachu, domniemanie przygotowywanym przez niedoszłego zamachowca z Krakowa. (Walery Pisarek)

print