Słowa kwietnia – liczebniki tysiąc pięćdziesiąt i pięćset, koleś

kwiecień 2016
Podziel się

Słowa kwietnia: liczebniki tysiąc pięćdziesiątpięćset, koleś

Marek Łaziński

W marcu najbardziej kluczowe statystycznie były nazwy własne: Panama Papers i Smoleńsk, wśród innych wyrazów  w czołówce są aborcja, chrzest, rocznica i katastrofa, a także liczebniki 1050500. To podsumowanie poświęcimy więc liczebnikom w kontekście wielu rocznic.

Kwiecień był miesiącem pamięci narodowej od początków PRL i jest nim oficjalnie w szkołach do dziś. U źródeł tego całomiesięcznych obchodów leżała kwietniowa rocznica wyzwolenia wielu hitlerowskich obozów koncentracyjnych; groby ich więźniów porządkowano w kwietniu. Później rozszerzono pamięć na wszystkie ofiary i bohaterów ostatniej wojny oraz na inne osoby zasłużone dla kraju. Niezupełnie wszystkie, ponieważ pod czujnym okiem ZBoWiD (Związek Bojowników o Wolność i Demokrację) nie obchodzono Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej 13 kwietnia. Kwiecień był miesiącem pamięci narodowej, jednak bez uroczyście obchodzonych rocznic przypadających w konkretne dni tego miesiąca.

W kwietniu 2016 najbardziej uroczystą oprawę miała rocznica katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia (tego samego dnia, tylko 6 lat przed katastrofą zmarł też Jacek Kaczmarski). Uroczyste obchody państwowe i papierowe żonkile w klapach przypominały o rocznicy powstania w getcie. W tym roku do innych kwietniowych rocznic doszła jeszcze kolejna, niezupełnie okrągła rocznica chrztu Polski. Milenium chrztu Polski w roku 1966 Kościół obchodził 3 maja na Jasnej Górze, a centralnym punktem państwowych obchodów tysiąclecia państwa była parada 22 lipca.

Historia przypomina nam przy okazji trudną odmianę liczebników oraz wyrazów od nich pochodnych. Liczebniki złożone obejmujące rząd tysięcy stanowią problem dopiero od obecnego tysiąclecia. Wciąż robimy błędy, mówiąc „w dwutysięcznym szesnastym” zamiast w „dwa tysiące szesnastym” tak samo jak „tysiąc pięćdziesiąta”, a nie „tysięczna pięćdziesiąta” rocznica chrztu. Tysiącpięćdziesięciolecie to rzeczownik pochodny od liczebnika, nie ma on w Narodowym Korpusie Języka Polskiego (http://nkjp.pl/) gramatycznych poprzedników. Wprawdzie jeszcze Żeromski i Berent pisali tysiącolecie zamiast tysiąclecie, ale w żadnym tekście korpusu nie ma „tysiącstulecia” ani „tysiącdziesięciolecia”. Wszystko przed nami. W kwietniu 2016 roku obchodziliśmy (nie licząc rocznic wyżej wspomnianych): dziewięćsetdziewięćdziesięciojednolecie koronacji Bolesława Chrobrego (18.4),  siedemsetsiedemdziesięcioczterolecie bitwy pod Legnicą (9.4), sześćsetosiemdziesięciotrzylecie koronacji Kazimierza Wielkiego (24.4), trzystusześćdziesięciolecie ślubów lwowskich Jana Kazimierza (1.4), dwustudwudziestodwulecie bitwy pod Racławicami (4.4), dwustusiedmiolecie bitwy pod Raszynem (19.4), osiemdziesięciojednolecie konstytucji zwanej kwietniową (23.4), dwudziestosiedmiolecie podpisania porozumień Okrągłego Stołu (5.4). Zapewne niejedno „lecie” pominąłem.

Drugi liczebnik ważny w kwietniu, choć obecny na szczycie list frekwencyjnych od kilku miesięcy to pięćset, oczywiście w kontekście programu Pięćset Plus. Tu liczba jest mniejsza i liczebnik prostszy. Pięćset odmienia się i uzgadnia formę czasownika tak jak inne rzeczowniki powyżej czterech: jeśli liczebnik występuje w mianowniku lub bierniku, wymaga od rzeczownika dopełniacza w związku rządu, jeśli liczebnik jest w innym przypadku, zgadza się z rzeczownikiem co do przypadka (językoznawcy nie są zgodni, który wyraz jest w tym związku zgody nadrzędny). Zasada wydaje się prosta, ale nawet staranna językowo „Rzeczpospolita” daje tytuł „Co zrobić z 500 złotych?”. Powinno być z pięciuset (ewentualnie pięciomaset) złotymi.

Przodkowie nie ułatwili nam życia odmianą liczebników. Liczebniki od pięciu wzwyż odmieniają się i uzgadniają składniowo tak dziwnie, ponieważ pochodzą od dawnych rzeczowników o znaczeniu liczbowym. Liczebniki dwa, trzy i cztery odmieniają się dość prosto, pochodzą od przymiotników. Specyficzny jest tu rodzaj męskoosobowy z dwoma wariantami: dwóch i dwaj oraz rodzaj żeński liczebnika dwa: dwie (dwie dawniej było też formą rodzaju nijakiego; w Czechach do dziś zamawia się dvě piva).

 

Koleś

 

Słowem, które opanowało listy frekwencyjne pod koniec miesiąca, jest koleś. W skali całego miesiąca rzeczownik ten plasuje się na liście kluczowości dopiero w dziesiątej dziesiątce, ale wart jest komentarza, nie tylko dlatego, że budzi wątpliwości poprawnościowe wśród polityków i publicystów.

Koleś  gości dość często na łamach gazet, bo jest częstym epitetem w walce politycznej. Tym słowem rzeczniczka PiS Beata Mazurek nazwała nie polityków czy biznesmenów, lecz sędziów Sądu Najwyższego. Określenie zespół kolesi jest w sposób oczywisty deprecjonujące i obraźliwe, choć niektórzy politycy partii rządzącej próbowali tłumaczyć, że chodziło tylko o to, iż sędziowie się znają (poseł Andrzej Jaworski). Nie jest rolą językoznawcy komentować zdanie rzeczniczki PiS o sędziach, ale trzeba zaznaczyć, że użycie słowa koleś było oceną. Niech słowa znaczą to, co znaczą. Jednoznaczność tego określenia w dyskursie politycznym potwierdzają także kolokacje z Narodowego Korpusu Języka Polskiego: republika i Rzeczpospolita kolesiów, pochodzące z arsenału różnych partii, najczęściej z ust polityków PiS.

Zespół kolesi czy kolesiów? Poseł Andrzej Jaworski w obronie Beaty Mazurek użył formy zespół kolesiów. O końcówkę –ów zamiast –i dopominał się m.in. Roman Kurkiewicz (nie broniąc rzeczniczki PiS). W oryginalnej wypowiedzi był dopełniacz z końcówką –i, ale końcówka –ów też jest poprawna (w NKJP rozkład jest niemal równy: 177 do 180).

Słowo koleś funkcjonuje w polszczyźnie od dawna, notuje je słownik Doroszewskiego, znajdziemy je już w Kolumbach Bratnego w użyciu w pełni neutralnym, raczej z sympatią niż antypatią. Zdrobnienie to zostało utworzone poprzez ucięcie części tematu kolega, podobnie jak liczne zdrobnienia imion, na przykład Jaś, Staś. Popularność tego zdrobnienia wynika częściowo z wyjątkowej roli, którą w polszczyźnie odgrywa słowo niezdrobniałe kolega. Polski kolega (i odpowiednio koleżanka) odpowiada najczęściej angielskiemu friend, niemieckiemu Freund czy rosyjskiemu drug, choć we wszystkich tych językach funkcjonują też słowa pochodzące od łacińskiego collega. Źródłosłów łaciński miał znaczenie ‘razem wybrany’ i w większości języków słowa odeń pochodne odnoszą się do wspólnej pracy na wysokim stanowisku lub do pełnienia urzędu, stąd zwrot panie kolego (niem. Herr Kollege) na uniwersytetach czy wśród lekarzy, stąd też słowo kolegium. W polszczyźnie to znaczenie wyrazu kolega także jest zachowane, ale częściej mówimy o koledze szkolnym, z pracy (niekoniecznie o wysokim prestiżu), w takiej sytuacji, w której Amerykanie mówią friend, a Rosjanie drug. Pozorny odpowiednik słów friend i drug w polszczyźnie – przyjaciel – oznacza z kolei relację wyjątkowo bliską i trwałą. Osoby, z którym nawiązaliśmy kontakt na Facebooku, to po angielsku friends, po francusku amis, po rosyjsku  druzja, a po polsku „tylko” znajomi (mogliby być i koledzy). W żadnym z języków, z którymi porównywaliśmy polskie słowo kolega, nie istnieją zdrobnienia od zapożyczeń łacińskich ani w znaczeniu neutralnym, ani tym bardziej w deprecjonującym (zresztą zdrobnienia nie są charakterystyczne dla angielskiego).

W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych  słowo koleś zastępowało w polszczyźnie potocznej faceta, określaliśmy tak nie tylko znajomego, lecz po prostu mężczyznę. W tym też czasie koleś zaczął nabierać odcienia pobłażliwości, a później podejrzliwości. Koleś to ten, który ma niejasne intencje, robi nieczyste interesy.  Wkrótce potem powstał derywat kolesiostwo (nienotowany jeszcze w słownikach drukowanych), wykorzystywany bardzo często w dyskusjach politycznych, najczęściej jako zarzut wobec partii aktualnie rządzącej i mającej wpływ na rozdział stanowisk w administracji oraz biznesie. Odniesienie tego słowa do sędziów Sądu Najwyższego to nowe zjawisko w polityce i semantyce. Poniżej wykres częstości słowa koleś w prasie i mediach społecznościowych w ostatnich trzech miesiącach.

koles

print

2 Comments

  1. Hm.
    Pisze Pan:
    Wciąż robimy błędy, mówiąc „w dwutysięcznym szesnastym” zamiast w „dwa tysiące szesnastym” tak samo jak „tysiąc pięćdziesiąta”, a nie „tysięczna pięćdziesiąta” rocznica chrztu.
    „Tak samo”?…
    Skoro dwa tysiące szesnasty, to tysiąc pięćdziesiąty. Gdyby dwutysięczny szesnasty, to wtedy tysięczny pięćdziesiąty…

  2. Najmocniej przepraszam, chyba jeszcze spałam. Źle zrozumiałam 🙁 Ale też zdanie zbudowane jest tak, że można je zrozumieć opacznie. Jeszcze raz przepraszam.

Comments are closed.