Słowa listopada – niepodległość, smog

Podziel się

Słowa kluczowe listopada to przede wszystkim nazwiska polityków i inne nazwy własne (Paryż). Wśród rzeczowników pospolitych najwyższy stopień kluczowości ma zamach, słowo omawiane w czerwcu w kontekście zamachów w Tunezji, a ostatnio częste we wspomnieniu zamachów paryskich. Kolejne słowo niepodległość jest kluczowe w cyklu rocznym w związku ze Świętem i Marszem Niepodległości. Inne słowa z pierwszej dziesiątki to w kolejności kluczowości: smog, trybunał konstytucyjny, terrorysta (terrorystyczny), sędzia, kukła, expose i ułaskawienie. Omówimy zgodnie ze statystyką dwa najczęstsze słowa, choć biegunowo różnią się one konotacjami i wartościowaniem.

Niepodległość to rzeczownik przejrzysty słowotwórczo. Ciekawe, że święte w polskiej tradycji słowo, hasło utożsamiane z wolnością, ma strukturę przeczącą (nie tylko polszczyźnie, por. independence, Unabhägigheit). Niepodległość to tylko zaprzeczenie zależności, tak jakbyśmy zamiast zdrowiem chcieli się cieszyć „niechorobą”, zamiast bogactwem – „niebiedą”. Wyraz bliskoznaczny do niepodległości o znaczeniu pozytywnym to suwerenność. Niepodległość może być tylko formalna, a suwerenność musi być rzeczywista. Językowo jednak niepodległość jest znacznie ważniejsza od suwerenności, w Narodowym Korpusie Języka Polskiego pierwszy wyraz występuje 8200 razy, drugi 2400.
Jeszcze w XVII wieku niepodległy znaczyło ‘niepodlegający’: „Ciała niepodległego już skazitelności…” (z poezji Walentego Odymalskiego), a podległy – ‘leżący niżej’: „Z góry tej wolny był prospekt na podległe morze” (Wacław Potocki; oba cytaty za Podręcznym słownikiem dawnej polszczyzny Stefana Reczka). Jednak już w roku 1800 Józef Pawlikowski, sekretarz Tadeusza Kościuszki opublikował broszurę Czy Polacy mogą wybić się na niepodległość? (ten tytuł bywał zapożyczany i trawestowany także w późniejszej publicystyce). Choć co najmniej od tego czasu niepodległość była stałym tematem rozmów Polaków to w słowniku Lindego takiego hasła jeszcze nie jest ma, pojawia się w Słowniku wileńskim (1861). Jeszcze w roku 1921 Witkacy użył tego słowa ironicznie w tytule dramatu o relacjach dwóch mężczyzn i kobiety Niepodległość trójkątów.

Drugie słowo, symbol poważnych zagrożeń cywilizacyjnych, to zapożyczony z angielskiego smog. Wyraz, który będziemy chyba oglądać w prasie coraz częściej, ma bardzo ciekawą budowę, jest hybrydą słów smoke ‘dym’ i fog ‘mgła’. Tej złowieszczej nazwy zanieczyszczonego miejskiego powietrza używają Anglicy od początku XX wieku. W Polsce notuje je dopiero słownik Szymczaka (1981). W jednym z plebiscytów na polskie odpowiedniki obcych słów w „Gazecie Wyborczej” smog proponowano zastąpić wdzięcznym i dokładnym polskim odpowiednikiem dymgła. To słowo pojawia się sporadycznie do dziś na blogach krakowskich (tam, gdzie jest najbardziej potrzebne).

Marek Łaziński

print