Słowa maja: marsz, audyt, rating

Podziel się

Marek Łaziński

W ostatnim miesiącu najbardziej kluczowe statystycznie były rzeczowniki związane z cyklicznymi wydarzeniami odbywającymi się zawsze w maju: matura, majówka, muzeum (Noc Muzeów). Kluczowe słowa opisujące wydarzenia nie zawsze związane z majem to przede wszystkim audyt, marszrating. Zanim przejdziemy do marszu, zwróćmy uwagę na zapożyczenia z dziedziny ekonomii, które jeszcze niedawno pozostawały w obrębie leksyki specjalistycznej. Rating to ocena wiarygodności ekonomicznej, a audyt to zewnętrzna (rzadziej wewnętrzna) kontrola przedsiębiorstwa. Pierwsze słowo jest nowsze, z niezaadaptowaną fonetycznie grupą ti, pojawia się w leksykografii polskiej dopiero w Słowniku 100 tysięcy potrzebnych słów (2005). Drugie słowo pisane już przez dy, nie di, pojawia się w Uniwersalnym słowniku języka polskiego (2001). Autorem ratingu, o którym czytaliśmy w ostatnim miesiącu, była agencja Moody’s. Audyt z pierwszych stron majowych gazet nie był dziełem wyspecjalizowanej instytucji kontroli finansowej, nazwę tę nadano na wyrost ocenie poprzedniego rządu zawartej w przemówieniach sejmowych nowych ministrów.

Marsz był już słowem miesiąca w kwietniu 2012, chodziło o jeden z pierwszych wielkich marszów w rocznicę katastrofy smoleńskiej. Wtedy jednak nie opisywaliśmy jeszcze słów, tylko je wybieraliśmy. Rzeczownik marsz pojawiał się później nie raz w kontekście wydarzeń, które stały się podstawą słów miesiąca: Marsz Szmat przeciwko przemocy wobec kobiet (słowo marca 2013 szmata), pierwszy Marsz Niepodległości, w czasie którego spłonęła tęcza (słowo listopada 2013 tęcza), czy wreszcie słowo listopada 2015 niepodległość. Dziś wreszcie marsz, znów na czele list frekwencyjnych, zasłużył na dłuższy opis.

Rzeczownik marsz i czasownik maszerować (najpierw marszerować) wszedł do polszczyzny w XVIII wieku. Rdzeń ten jest pierwotnie germański, ale nie wiemy, czy my zapożyczyliśmy z niemieckiego Marsch, czy francuskiego marche. Czasownik maszerować pozostał jednoznaczny, rzeczownik od początku miał odniesienie do wojskowości oraz do muzyki. Nawet w refrenie naszego hymnu narodowego rzeczownik ten jest dwuznaczny: wzywa do pochodu i jednocześnie nazywa utwór, choć to mazur. Niewiele krótsza niż wojskowa i muzyczna jest tradycja polityczna rzeczownika marsz. Dziś to przede wszystkim manifestacja i w takim znaczeniu bywa wybierany jako słowo miesiąca. Niektóre manifestacje w historii miały siłę militarną, jak marsz na Rzym Mussoliniego. Dzisiejsze marsze są zwykle pokojowe, ale często są wyrazem protestu. Mamy wprawdzie w Polsce białe marsze ku czci Jana Pawła II, ale częstsze są czarne marsze po śmierci niewinnych ludzi, czarny marsz protestujących frankowiczów i wiele innych marszów w różnych kolorach.

W 2016 roku rzeczownik marsz trafia na czołówki gazet głównie z powodu marszów Komitetu Obrony Demokracji (choć warszawski marsz 7 maja miał więcej organizatorów). Przy tej okazji warto zauważyć, że kształtuje się ciekawa gradacja stanowczości protestu różnych manifestacji. Obok Parad Równości i Parad Szumana mamy od kilku lat marsze smoleńskie i Marsze Niepodległości. Oczywiście nie każdy marsz odbywa się z pochodniami, nie w każdym idą łysogłowi. Są także Marsze Nadziei (amazonek) i białe marsze papieskie. Jednak większość to marsze protestu przeciw rzeczywistości. Parady zwykle rzeczywistość afirmują, nawet jeśli ich uczestnicy nie są zadowoleni z obecnych przepisów (Parada Równości). Zresztą obok warszawskiej Parady Równości mamy poznańskie Marsze Równości. Paradę można zlekceważyć, marsz budzi strach lub przynajmniej szacunek.

Wygląda na to, że marsz nieprędko przestanie być w Polsce słowem kluczowym.

Poniżej wykres częstości rzeczownika marsz w prasie i w publicystyce internetowej w ciągu ostatnich 12 miesięcy (za http://monco.frazeo.pl).

marsz

print