Poeta (Orfeusz?) koronowany przez dwie małpy i karnawał zwierząt, I ćw. XVII w., Rijksmuseumhttps://www.europeana.eu/item/90402/SK_A_366. Rijksmuseum - http://hdl.handle.net/10934/RM0001.COLLECT.5388. Public Domain Mark - http://creativecommons.org/publicdomain/mark/1.0/

Słowa września: ZWIERZĘ i FUTRO

Podziel się

Wyrazami o najwyższej kluczowości były we wrześniu przymiotnik białoruski (oraz nazwa własna Białoruś), związany z wydarzeniami po wyborach u naszych sąsiadów; następnie ciągle obecne, choć drugi miesiąc z kolei w mniejszym natężeniu, słownictwo związane z pandemią, czyli wyrazy zakażenie, COVID; powrót do nauki, czyli szkołauczeń; wyrazy związane z awarią w Warszawie: ściek, oczyszczalnia, (most) pontonowy, rurociąg; próba otrucia rosyjskiego opozycjonisty (nowiczok, którego użyto do tego zamachu, był słowem roku 2018 w Rosji; słowniki oksfordzkie wybrały wówczas z tego samego powodu przymiotnik toxic ‘toksyczny’)  oraz rzeczowniki zwierzę, hodowlafutro. Dwa pierwsze oraz przymiotnik futerkowy znajdują się w ustawie, która spowodowała krótkotrwały kryzys rządowy. Wyrazami, które w tym miesiącu omówimy, są zwierzęfutro.

Poeta (Orfeusz?) koronowany przez dwie małpy i karnawał zwierząt, I ćw. XVII w., Rijksmuseumhttps://www.europeana.eu/item/90402/SK_A_366. Rijksmuseum - http://hdl.handle.net/10934/RM0001.COLLECT.5388. Public Domain Mark - http://creativecommons.org/publicdomain/mark/1.0/
Poeta (Orfeusz?) koronowany przez dwie małpy i karnawał zwierząt, I ćw. XVII w., Rijksmuseumhttps://www.europeana.eu/item/90402/SK_A_366. Rijksmuseum – http://hdl.handle.net/10934/RM0001.COLLECT.5388. Public Domain Mark – http://creativecommons.org/publicdomain/mark/1.0/

Zwierzę, a wcześniej zwierz, to bardzo stary ogólnosłowiański (a może nawet bałtosłowiański, por. lit. žveris, łot. zvērs) kontynuant pie. ǵʰu̯ēr- ‘dzikie zwierzę’, spokrewniony z łacińskim ferus i greckim thḗr ‘ts’. Ma on niezbyt częstą w polszczyźnie odmianę, w której mianownik (To jest zwierzę.) różni od wszystkich innych (tzw. zależnych) przypadków przyrostek tematowy -ęć-/-ęt- (nie widzę zwierzęcia, to są zwierzęta).

Przez długie wieki zwierzęta odróżniano nie tylko od roślin, ale też od człowieka. W świętej księdze należącego do cywilizacji Majów ludu Kicze, Popol Vuh, zwierzęta zostały stworzone przez bogów i wyposażone przez nich w zdolność wydawania dźwięków, by móc wychwalać i czcić swoich boskich rodziców. „Ale nie można było sprawić, aby zwierzęta przemówiły jak ludzie; ryczały tylko, piały i krakały; nie ujawnił się kształt ich mowy; każde odzywało się w inny sposób. […] nie mogły zrozumieć nawzajem swoich języków, nic nie mogły osiągnąć i nic nie mogły uczynić. Z tej przyczyny złożono w ofierze ich ciała, i zwierzęta żyjące na ziemi zostały skazane na pożeranie i zabijanie”1. Podobne przekonanie — o podległości zwierząt ludziom znamy z innych historii stworzenia, w Księdze Rodzaju czytamy: „Niechajże panuje nad rybami morskiemi, nad ptaki powietrznemi i nad źwierzęty, także i nad wszytką ziemią i nad gadem płazającem się po ziemi!” (Rdz. 1, 26, BB 1563). W tradycji hinduistycznej odrodzenie pod postacią zwierzęcia jest karą za złe uczynki, w buddyzmie odrodzenie może nastąpić w ciele zwierzęcia. Jednocześnie religie te zabraniają zabijania istot czujących — a za takie uważane są zwierzęta.

Zwierzętom przypisujemy różne cechy: psy są wierne, lisy przebiegłe, a koty fałszywe. Nie zawsze zwierzęta są postrzegane tak samo w różnych kulturach: uparty i głupi dla posługujących się polszczyzną osioł przez użytkowników rosyjskiego uważany jest za mądrego. Te stereotypy wykorzystywane były przez stulecia w opowieściach, w których pod postacią zwierząt ganione i chwalone były typy i zachowania ludzkie — zabieg ten znamy z bajek Ezopa, a potem też Jeana de Lafontaine’a, a na polskim gruncie przede wszystkim Ignacego Krasickiego. Współczesny czytelnik zabieg ten będzie też znał z dystopijnego Folwarku zwierzęcego George’a Orwella. Zwierzęta są też postrzegane w opozycji do człowieka jako wolne od fałszu, szczere w swej naturze. W Księdze dżungli Rudyarda Kiplinga społeczność leśnych zwierząt kierująca się surowymi, ale sprawiedliwymi prawami to obraz właściwie utopijny. Odwrócona perspektywa, w której zwierzętom nie wolno zabijać człowieka, bo jest słaby i pozbawiony naturalnych możliwości obrony, czyni ze zwierząt istoty nie tylko czujące, ale myślące i rozważne, a nawet niewolne od zabobonów („pono wszyscy zjadacze ludzi parszywieją rychło i wypadają im zęby”2).

Jako symbole zwierzęta pojawiają się w herbach i godłach — królewskie lwy, smoki i orły, szlacheckie niedźwiedzie i jelenie. Blois ozdabiają jeżozwierze Franciszka I i Katarzyny Medycejskiej, pawie Sanssouci Fryderyka Wielkiego, a pszczoły, słoweński symbol narodowy — Muzeum Narodowe w Lubljanie. Zwierzęta należą do najczęstszych figur i trzymaczy herbów miast, regionów i państw oraz godeł.

Zwierzęta jako postaci towarzyszą nam od najmłodszych lat: Stumilowy Las zamieszkują pluszowe zwierzęta z całego świata, podwórze Puca i Bursztyna odwiedzają przybysze z daleka, Mikado i Tiuzdej, przygody pod wierzbami przeżywają uczłowieczony kret, szalony automobilista ropuch, zaradny szczur i opryskliwy odludek borsuk, którzy muszą przeciwstawić się dzikim kunom, łasicom i tchórzom. Lisia przebiegłość wykorzystana jest stereotypowo w Szelmostwach lisa Witalisa Jana Brzechwy, w których bohater oszukuje i wykorzystuje inne zwierzęta. W Fantastycznym panu Lisie Roalda Dahla lis także podkrada kury, jest jednak sprytny i obarczony gromadką dzieci, które musi wykarmić, a walkę toczy z chciwymi i nie budzącymi sympatii fabrykantami. W Miejskich muzykantach z Bremy odrzucone i niechciane zwierzęta, współpracując przepłaszają chcących je napaść rozbójników, a zaradny Reksio pomaga nie tylko innym zwierzętom, ale i ludziom. Pokolenie dzisiejszych pięćdziesięcio-, a może też czterdziestolatków z rozrzewnieniem wspomina poniedziałkowy Zwierzyniec, z zabawną czołówkową piosenką Marii Terlikowskiej: „I łaciate, i kudłate,//pręgowane i skrzydlate,// te, co skaczą i fruwają,// na nasz program zapraszają”, opowieściami prowadzącego Michała Sumińskiego i towarzyszących mu felietonistek dr Marii Sołtyńskiej i Zuzanny Stromenger oraz obowiązkową kreskówką wytwórni Hanna-Barbera ze zwierzęcym bohaterem — misiem Yogi, gorylem Magillą czy psem Huckleberrym.

Zwierzęta — nie tylko jako głosy — były inspiracją muzyki. Wszyscy znają Karnawał zwierząt Camille Saint-Saënsa, Lot trzmiela Mikołaja Rymskiego-Korsakowa czy Jezioro łabędzie Piotra Czajkowskiego, ale i z utworów innych kompozytorów można złożyć prawdziwą menażerię: Komar François Couperina, Koncertujące żaby i krukiAlster-Ouvertüre Georga Philippa Telemana, MotylUtworów lirycznych Edvarda Griega oraz Kogut i kura, Słowik, Kukułka, Przepiórka i KotSonata Representativa Heinricha Ignaza Franza von Bibera, a z muzyki gatunkowo odmiennej Animals Pink Floyd — to tylko niektóre przykłady.

W mitologiach nie brakuje zwierząt wymyślonych, jak Minotaur czy Pegaz, i te wzięte z otaczającej rzeczywistości dokonują rzeczy niezwykłych, jak niedźwiedzica, która wykarmiła Atalantę (zwyciężczynię łowów kalidońskich) lub sławna wilczyca, która wykarmiła Romulusa i Remusa. Również mały Mowgli przeżył dzięki opiece wilków, a porzuconym w lesie Tarzanem zaopiekowały się małpy. Zwierzęta bowiem, towarzysząc człowiekowi od tysiącleci, nierzadko są najbliższymi towarzyszami i pomocnikami, noszącymi — jak ludzie — własne imiona; wiemy, że ulubiony koń Aleksandra Macedońskiego nazywał się Bucefał, Miguel de Cervantes posadził Don Kichota na Rosynanta, Michał Wołodyjowski dosiadał Basiora, a Józefa Piłsudskiego wiążemy nierozerwalnie z Kasztanką. W Panu Tadeuszu o przewagi swoich psów, Kusego i Sokoła, spór toczą Asesor z Rejentem, w klasycznym komiksie Hergé Tintinowi towarzyszy piesek Milou (Miluś), a dzielnym pancernym — Szarik. Bohaterowie komiksu Janusza Christy – Kajko i Kokosz — mają zwierzątko domowe, którym (jak na średniowiecze fantastyczne przystało) jest mały smok Miluś. Rekordzistą w różnorodności posiadanych zwierząt domowych jest weterynarz, dr Doolittle, który — jak pamiętamy — z każdym z nich umie rozmawiać. Najliczniejsze bodaj stadko przypadło natomiast państwu Radcliffom — połączonym przez miłość do dalmatyńczyków właścicielom Pongo i Cziki. To na ich szczenięta (w liczbie 101) polowała Cruella de Mon, pragnąc z nich zrobić futro.

Znany od XV w. rzeczownik futro został zapożyczony z niemieckiego i przez swój źródłosłów jest spokrewniony z zapożyczoną w XIX w. futryną; niem. Futter bowiem to ‘podszewka; skrzydło okienne, futryna’. Oznacza przede wszystkim skórę zwierzęcą z sierścią wyprawioną, tzn. odpowiednio spreprarowaną, by można było jej używać na przykład na ubrania. Dopiero jako drugie znaczenie dwudziestowieczne słowniki podają sierść zwierzęcą — wcześniej takie znaczenie się nie pojawia.

Cenne, piękne futro, szczególnie w połączeniu z wytworną tkaniną, zawsze było oznaką wysokiego społecznego statusu. W kosztownych futrach portretowani byli magnaci, królewskie płaszcze obrębiane są drogimi futrami, gronostajowymi kołnierzami szczycą się rektorzy, cętkowane futra dużych kotów  przyowdziewali z upodobaniem autokratyczni przywódcy w Afryce. Łukasz Gołębiowski w dziełku Ubiory w Polszcze od najdawniejszych czasów aż do chwili obecnych3 wspomina, że Jagiełło rozdawał podbite futrem odzienie, Zygmunt August otrzymał „suknią z adamaszku purpurowego z futrem”, a  walcząca nad Dnieprem szlachta nosiła szerokie ubrania „drogiemi futrami soboli albo rysiów podszyte”. I choć zauważa on, że „[w] naszym klimacie, gdzie mrozy bywają tęgie, futra konieczną i potrzebną są odzieżą”, to przyznaje, że „nie dla samego tylko ciepła używane były futra, służyły one do przepychu i okazałości, były suknią dworską, suknią galową, zarówno zimą jak i latem przywdziewaną” (ibid.). Wszechobecność futer (którymi podbijano nawet spodnie i spódnice) spowodowała, że w języku lisy, jenoty, sobole czy norki — gramatycznie po prostu formy liczby mnogiej — nabrały znaczenia ‘futro z X’.
Popularność futer jako przedmiotu zbytku i statusu spowodowała, że je fałszowano. „Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza” z 1902 roku wyjaśnia, że „istnieją dwa rodzaje fałszowania futer: jedno polega na zupełnie sztucznem wyrabianiu futer z tkanin, co jednak jest widoczne i nie daje większych zysków, — drugie polega na przerabianiu futer gatunków tańszych, na drogie”4.  Trudniejsze do odróżnienia sztuczne futra pojawiły się prawie trzy dekady później i były wykonane z sierści alpaki. Dopiero rozwój tworzyw sztucznych w połowie XX w. pozwolił wyprodukować sztuczne futra bardzo podobne do naturalnych i je upowszechnił. Trzeba jednak pamiętać, że sztuczne futra nie ulegają biodegradacji, a wyrzucone będą się rozkładać przez bardzo długi czas, a ich produkcja również nie jest obojętna dla środowiska. Ostatnie dekady przyniosły nowe materiały o znaczenie lepszych właściwościach — cieplejsze, wytrzymałe i oddychające, do łask wróciły wyroby z runa, czyli tkaniny i dzianiny wełniane. I choć futra naturalne nadal były cenionym towarem luksusowym, coraz częściej podnoszono jednak etyczne aspekty ich produkcji — od polowania na rzadkie zwierzęta po masową hodowlę w straszliwych warunkach. Pod koniec XX wieku rozpoczęto kampanię I’d Rather Go Naked Than Wear Fur (‘wolę wyjść nago niż w futrze’), która spowodowała, że noszenie naturalnych futer stało się synonimem złego gustu i braku wrażliwości na los zwierząt. I choć kampania została w tym roku zakończona przez jej pomysłodawcę, organizację PETA (ang. People for the Ethical Treatment of Animals ‘Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt’), ponieważ udało się znacząco ograniczyć produkcję i sprzedaż futer naturalnych, musimy jednak pamiętać, że w wielu miejscach, gdzie zwierzęta są hodowane, problem warunków, w których to się odbywa, pozostał.

Bardzo dziękuję drowi Januszowi Mrzigodowi za przypomnienie nazwisk dwóch wspaniałych felietonistek „Zwierzyńca”, dr Marii Sołtyńskiej i Zuzanny Stromenger.

Magdalena Derwojedowa

Footnotes

  1. Popol Vuh. Księga rady narodu Quiché, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1980, oprac. Elżbieta Siarkiewicz, tłum. Halina Czarnocka i Carlos Marrodán Casas.
  2. R. Kipling, Księga dżungli, Lwów: Poznań: Wydawnictwo Polskie, 1923, tłum. Franciszek Mirandola, Polona.
  3. Ubiory w Polszcze od najdawniejszych czasów aż do chwili obecnych sposobem dykcyonarza ułożone przez Łukasza Gołębiowskiego, Warszawa : A. Gałęzowski, 1830, Polona.
  4. Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza” R.19, nr 20 (17 maja 1902), Polona.
Previous Article
Next Article