Słowo czerwca: murzyńskość

Podziel się

W czerwcu do najczęstszych słów należał podsłuch, który był też słowem października 2013. Ponieważ to, czy się podsłuchuje międzynarodowo czy krajowo nie ma wpływa na znaczenie słowa, komentarzem zostaną opatrzone dwa inne, wyróżniające się w ostatnim miesiącu, słowa: murzyńskośćtaśmy.

Murzyńskość — komentarz Marka Łazińskiego:

Spośród słów częstych w prasie w czerwcu na uwagę zasługuje na pewno murzyńskość. Wyraz ten został użyty tylko raz w podsłuchanej prywatnej rozmowie dwóch ministrów i natychmiast powtórzony, gdy okazało się, że rozmówca nie zrozumiał, o co chodzi. Nie jest to słowo częste, jednak warte opisu z dwóch powodów. Pierwszym jest stosunek liczbowy rzeczywistego użycia i liczby omówień oraz komentarzy w prasie polskiej, a nawet amerykańskiej. Druga przyczyna — ważniejsza — to żywe niestety w polszczyźnie rasistowskie uprzedzenia wobec czarnoskórych. Jawnych uprzedzeń nie wiążę bezpośrednio z niefortunną metaforą ministra Sikorskiego; niech ci, którzy w prywatnych rozmowach nigdy nie posługują się krzywdzącymi stereotypami etnicznymi i grupowymi, pierwsi rzucają kamienie. Z drugiej minister nie jest przekonujący, kiedy próbuje tłumaczyć swoje faux pas encyklopedycznym znaczeniem nègritude — francuskojęzycznego antykolonialnego ruchu intelektualnego sprzed 8o lat. W nielicznych wystąpieniach w Narodowym Korpusie Języka Polskiego murzyńskość jest nazwą abstrakcyjnej cechy. W nagranej rozmowie słowo murzyńskość określa niską samoocenę Polaków, a w domyśle — mentalność niewolnika. Zrównanie tradycyjnej nazwy osoby czarnoskórej z niewolnikiem zmusza nas do kolejnej próby przedefiniowania słowa Murzyn, w dyskusji, która trwa już co najmniej 20 lat.

Murzyn to słowo starodawne, niezmienione od czasów, w których Europejczycy dla wszystkich ludzi o skórze ciemniejszej niż ich własna mieli nazwy pokrewne z łacińskim maurus, w językach słowiańskich z przyrostkiem -in. Języki zachodnie, za angielskim i francuskim wprowadziły nazwę z łacińskim rdzeniem niger w odniesieniu do Afrykanów subsaharyjskich w epoce masowego handlu niewolnikami. Nic też dziwnego, że w USA słowo Negro, jednoznacznie kojarzone z niewolnictwem, w XX wieku było zastępowane kolejno przez colored, Black lub dark-skinned. Słowianie przyjmowali nazwę zachodnioeuropejską (rosyjskie negr) lub tworzyli własne od rodzimej nazwy koloru (czeski černoch). Polacy jako jedyni zostawili starodawne słowo, które niesie w sobie skojarzenia nie tylko z niewolnictwem, ale z całą historia kontaktów z czarno- i ciemnoskórymi kupcami, żołnierzami i jeńcami. Tylko po polsku Otello jest Murzynem, a nie Maurem (na ten temat filologowie zresztą toczą spory do dziś), tylko w polskim przekładzie Fryderyka Schillera „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść” (w oryginale jest Mohr). Murzyn to jedno z polskich częstych nazwisk szlacheckich, a te nie były tworzone od nazw obraźliwych. W krajach angielskojezycznych częste są nazwiska Moor, ale nie Negro. Słowo Murzyn do niedawna zachowywało charakter neutralny, tak jak w pełni neutralne jest czeskie słowo černoch, wprowadzone kilkadziesiąt lat przedtem, zanim sami Amerykanie zamienili Negro na black (słowo černoch jest tylko zewnętrznie podobne do polskiego wyzwiska wobec czarnoskórych!).

Na tym można by optymistycznie zakończyć komentarz: Murzyn to nie Negro, choć takie błędne odpowiedniki podawano w słownikach sprzed 30 lat, z których korzystali studiujący w Polsce Afrykanie. Jednak i wtedy, i dziś liczba rasistowskich frazeologizmów i wyobrażeń funkcjonujących w polszczyźnie na co dzień każe spojrzeć na to słowo inaczej, by wspomnieć tylko sto lat za Murzynami, robić za murzyna, czy wulgarną metaforę ciemności. Także w innych językach pozostała w warstwie potocznej frazeologia rasistowska, tam jednak występuje w tej funkcji właśnie stara nazwa z rdzeniem negr-, inna niż współczesne neutralne określenie grupy. Nie można się dziwić czarnoskórym Polakom, że słyszą w słowie Murzyn lekceważenie lub pogardę, niezależnie od intencji mówiących. A pogardy wobec czarnoskórych jest w Polsce niestety mnóstwo, o czym przekonują nas inne doniesienia ostatnich dni o raperze i jego rodzinie wulgarnie zwyzywanych na profilu Facebooka. Takie sytuacje tłumaczą, dlaczego językowy stereotyp „Murzyna” bardziej niepokoi Afrykanów niż metafora skąpego Szkota – mieszkających w Polsce Szkotów czy udawanie Greka — Greków.

W komentarzu Associated Press do afery taśmowej słowa murzyńskośćMurzyn tłumaczone są poprzez ‚dark-skinned person’, ale wspomniane jest też znaczenie pracownika przymusowego. Niefortunna wypowiedź ministra Sikorskiego to chyba gwóźdź do trumny słowa Murzyn w polszczyźnie. Dziś należy je zastępować przynajmniej w dyskursie publicznym innymi określeniami: czarnoskóry, ciemnoskóry, czarny (Czarny), zresztą nie wiemy jeszcze, które z określeń okaże się najlepsze. Pamiętajmy , że mówimy o procesie, który jeszcze trwa i wciąż, choć coraz rzadziej, zdarzają się użycia neutralne słowa Murzyn, jak w komentarzu Włodzimierza Cimoszewicza, według którego minister Sikorski obraził słowem murzyńskość „i Polaków, i Murzynów”, albo w deklaracji posła Johna Godsona, któremu określenie Murzyn nie przeszkadza. Problemem w mówieniu o osobach czarnoskórych jest nie tylko nazwa, ale sam fakt, że identyfikujemy kolor nawet wtedy, gdy nie ma on żadnego znaczenia. Mówienie o czarnoskórym polityku być może ma sens w debacie o rasizmie, ale w innych sytuacjach jest tak samo nieuzasadnione jak mówienie o rudym czy łysym polityku. Najlepsza jest identyfikacja narodowa, jeśli ją znamy, np. Kenijczyk, Jamajczyk lub geograficzna ponadnarodowa, najczęściej Afrykanin.

Pamiętajmy, że dawne znaczenie słowa Murzyn, odpowiadające mniej więcej znaczeniu słowa Mohr w niemieckim, będzie trwać we frazeologii (tej nieobraźliwej) i nazwach przenośnych, np. czekoladowego, lubianego ciasta murzynek. Nie ma potrzeby usuwania tych nazw z języka polskiego, w którym wyczulenie na skojarzenia ze stereotypem kolonialnym zawsze będzie mniejsze niż w angielskim.

 

Taśma — komentarz Magdaleny Derwojedowej

Taśma to wyraz pochodzący z języka tureckiego (tasma — ‘rzemień’), zadomowiony w polszczyźnie od dawna. Jest on ogólnym określeniem długiego wąskiego paska o różnym zastosowaniu, wykonanym z elastycznego materiału (tkaniny, gumy, tworzywa sztucznego itp.). Słownik „wileński” w haśle „taśma” jako pierwszą podaje taśmę szmuklerską, a więc ozdobną (wytwarzaną przez szmuklerza), a następnie jako synonimy przepaskębandaż. W haśle znajdziemy jeszcze odsyłacz do matematycznego pojęcia taśmy szpiczastej (‘dwukąt kulisty’).

Słowniku „warszawskim” taśma pojawia się w objaśnieniach bandaża, borty (‘taśma tapicerska’), dziaby (błrs. ‘sztywna taśma używana do przewiązywania ubrania’), krapiny (krepina), lankotki, pasamanów, pasmanterii, szlaku, galonu, wemika, węgierki, wstążki, zaścieżki (‘ozdobne wstążki, lamówki’), motowązu (‘sznurek na motowidle’, ‘rodzaj sieci’), obergurtu (obergortu, sznirgurt (‘rodzaj popręgu’, ‘taśma na popręgi’), opaski, opinki (w zn. ‘bandaż’), partu (‘taśma rymarska’), plecionki, podkaska (‘taśma podtrzymująca podkasaną sukienkę’), powód (w zn. ‘lejce’), szelka, tirgurt (‘taśma podtrzymująca drzwi w powozie podczas jazdy’), a także przewłoki (med. ‘sączek’). Kilka innych odniesień w definicjach, m.in. wtórne anatomiczne więzadło czy powrózek, a także techniczne (taśma piłowa, ‘rodzaj piły’), nawiązuje do płaskiego kształtu. SJPDor notuje już wiele taśm z dodatkowym określeniem przymiotnikowym: miernicza, filmowa, magnetofonowa. Najnowsze słowniki dodają maszynową, perforowaną, wideo, amunicji, samoprzylepną malarską, a także montażową lub produkcyjną taśmę przesyłową (‘rodzaj podajnika’). Wreszcie taśmę zrywa zwyciężca biegu.

Do tych określeń można by jeszcze dorzucić taśmę izolacyjną, klejącą, stalowąblachową oraz światłoczułą. Jak widać, wszystkie te określenia wiążą się — wprost lub przez skojarzenie — z długim paskiemmateriału, który coś łączy, ozdabia lub na którym można coś umieścić (wzór lub dane).

Pochodny od rzeczownika taśma jest przymiotnik taśmowy ‘związany z taśmą’ (w dowolnym znaczeniu); mamy więc magnetowid taśmowy czy pamięć taśmową. Szczególną karierę w XX wieku zrobiła (powiązana z taśmą produkcyjną) praca taśmowa — pierwotnie jako udoskonalenie procesu produkcyjnego i jego znaczne
przyspieszenie, rychło — jako synonim uprzedmiotowienia pracy i ludzi. Przymiotnik taśmowy stał się zaś synonimem czegoś robionego mechanicznie, masowo i bezrefleksyjnie, często też niskiej wartości.

Choć bez taśm mierniczych, stalowych, klejących i produkcyjnych świat byłby inny, to taśma magnetofonowa była towarzyszką dorastania pokoleń lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, najpierw w postaci dużej szpuli, potem — kasety. „Mam to na taśmie” było niemal synonimem wolności, jeśli miało się ulubioną piosenkę na taśmie, można było jej słuchać do woli i nie trzeba było czekać, kiedy znów zagra ją radio. Z taśmy słuchało się muzyki, do muzyki z taśmy tańczyło się na prywatkach, taśmy demo wysyłały do wytwórni początkujące zespoły, taśmami młodzież (i nie tylko) się wymieniała, na taśmy wreszcie — o czym przypomina książka „Obyczaje polskie. Wiek XX w krótkich hasłach” pod red. Małgorzaty Szpakowskiej — nagrywano spotkania załóg z władzą. Tak oto taśma przeszła do historii społecznej nim stała się historią techniki. Nic więc zatem
dziwnego, że taśma magnetofonowa (obok taśmy filmowej) należy do najczęstszych połączeń (kolokacji) w NKJP. Rzadsze, ale nader wymowne, są taśmy prawdy. Gdy zostaną one bowiem ujawnione, staną się przyczyną kolejnej afery taśmowej. Nie będzie w niej chodziło o taśmy, ale o podsłuchiwanie, czasem połączone z podglądaniem.

Jak na ironię podsłuchiwani i podglądani coraz częściej nie są już utrwalani na taśmach, a w cyfrowej pamięci. W czasach, gdy nagrywano na taśmy wielkich szpulowych magnetofonów (kto nie pamięta skupionej twarzy Gene’a Hackmana z „Rozmowy”, przejmującego spojrzenia Ulricha Mühe z „Życia na podsłuchu” czy biura pełego
podsłuchujących opozycję ubeków z „80 milionów”?), nie taśmy były przyczyną
afer, co pokazują częstsze połączenia (kolokacje) tego wyrazu, przymiotniki gospodarcza, alkoholowa, łapówkarska czy mięsna. Dziś do tych (ciągle niestety częstych) połączeń dodaliśmy aferę taśmową (a wcześniej też teczkową). I tak
zamiast partów, motowązów i obergurtów, zamiast ozdobnych galonów, szlaków,
pasamanów, lankotek i pasmanterii, zamiast wzruszeń przy dźwiękach piosenki idola lat
młodzieńczych i pierwszych popisach wokalnych latorośli taśma, a szczególnie ujawniona taśma budzi niesmak.

print