Słowo lipca: dopalacz

Podziel się

Wśród słów najczęstszych w prasie w lipcu pierwsze miejsce zdecydowanie zajmują dopalacze. Na drugim miejscu jest in vitro, na kolejnych upałburze.

Wieloznaczne słowo dopalacz ma kilka znaczeń. Od kilku lat najważniejsze z nich             i najbardziej złowrogie to ‘substancja psychoaktywna lub odurzająca, nie figurująca na oficjalnej liście narkotyków’.

Słowniki nie notują jeszcze tego znaczenia. Definiują dopalacz przede wszystkim jako urządzenie w silniku turboodrzutowym lub w układzie wydechowym silnika spalinowego. To znaczenie znane mechanikom od kilkudziesięciu lat (notowane już w słowniku Doroszewskiego) stało się już dawno podstawą potocznego znaczenia dodatkowego elementu poprawiającego działanie czegoś. Już Słownik współczesnego języka polskiego (1996) notuje taką definicję i podaje przykład: Piwo jest doskonałym dopalaczem.

Współczesne znaczenie psychoaktywnej substancji chemicznej powstało wskutek stopniowego zawężenia metafory technicznej i ono jest dziś najczęstsze w prasie czy nawet w orzecznictwie sądowym. Potocznie wciąż można nazwać piwo czy nawet kawę dopalaczem, ale w dyskursie publicznym słowo to ma już jednoznaczne odniesienie.       A szkoda…

Po angielsku podobne substancje nazywa się designer drugs. Ta nazwa, tak jak niemieckie Designerdrogen czy rosyjskie dizajnerskie narkotyki, nie budzi wątpliwości, że chodzi o groźne substancje uzależniające. Polskie słowo dopalacz może niestety te groźne substancje oswajać, stawiać obok piwa i czarnej kawy. Staram się nie przeceniać sprawczej mocy słów, ale może byłoby uczciwiej, gdyby te substancje nazywać narkotykami chałupniczymi lub analogowymi. Zamiast nadziei na dopał nazwa mogłaby zwracać uwagę na niefachowość produkcji chałupniczej (mieszanie po nocy w wannie) lub na tożsamość działania substancji z narkotykami.

Popularność, opłacalność produkcji i rozprowadzania tych substancji w Polsce i na świecie oraz trudność walki z nimi bierze się właśnie stąd, że nie są one stricte narkotykami. Mimo to nazwy obcojęzyczne trafnie je zrównują pojęciowo z narkotykami. Tak jak ustawodawcy trudno jest nadążyć z zakazywaniem grupy substancji i mieszanek, które bardzo szybko zmieniają swój skład, tak też językoznawcom trudno te substancje nazwać (do ignorancji w tej dziedzinie przyznaje się autor komentarza). Nazwa designer drugs czy francuskie nouveaux produits de synthèse (NPS) odnosi się do nowych współczesnych mieszanek, ale w latach dziewięćdziesiątych obejmowała np. słynne extasy i inne pigułki szczęścia popularne na imprezach (party pills). Wśród wielu nazw funkcjonujących alternatywnie i nie do końca równoznacznych, są i takie, które zwracają uwagę na wyścig producentów z prawodawcami, np. angielskie legal highs.

Dopalacze zasłużyły na tytuł słowa miesiąca nie tylko w prasie codziennej.                      W wyszukiwarce Ministerstwa Sprawiedliwości orzeczenia.ms.gov.pl słowo to występuje jako termin w 53 orzeczeniach sądów powszechnych, rzadko tylko poprzedzane określeniem tak zwane. Stopień akceptacji tego terminu przez prasę i polityków jest zbyt duży, by go zamienić na wzór języków sąsiednich. Pamiętajmy jednak, że zabójczy dopalacz, o którym tu mowa – chałupniczo wytwarzane substancje psychoaktywne,         i dopalacz z ogólnego języka potocznego, to nie to samo.

Marek Łaziński

print