słowo października: SENAT

Wśród słów o najwyższej kluczowości w październiku znalazły się słowa związane z wyborami parlamentarnymi, które odbyły się w połowie miesiąca: parlamentarny (parlament omawialiśmy w październiku 2015 r.), wybory, okręg, senat, sejm (który omawialiśmy wraz z parlamentem w październiku 2015 r.), wynik, kandydat (słowo września 2019 r.), senator, obywatelski, mandat, głos, poseł, lewica (jedno ze słów sierpnia), koalicja. Słowem, które omówimy, jest senat.

Senat to wyraz stary, zapożyczony z łacińskiego senatus, w którym pochodzi od rzeczownika senex ‘senior, człowiek należący do starszyzny’. Jak słowo, tak i instytucja senatu wywodzi się ze starożytnego Rzymu. Za założyciela senatu — ciała, które pierwotnie służyło radą królom — uważany jest tradycyjnie Romulus, założyciel Rzymu. Senat liczył najpierw stu, a potem trzystu najznakomitszych obywateli. Mniej więcej do lat 30. IV w. p.n.e., kiedy cenzorom powierzono układanie listy senatorów według ścisłych kryteriów, było to głównie ciało doradcze, wybierane przez królów, a potem konsulów. Od reformy wprowadzonej ustawą zwaną lex Ovinia senatorowie pełnili swój urząd dożywotnio, o ile nie popełnili ciężkiego przestępstwa, a wykluczenie z senatu uznawane było za hańbiące. I choć aktualizacja listy senatorów (łac. lectio senatus) była używana politycznie (do odwołania osób niewygodnych), powstała instytucja stabilna, której znaczenie systematycznie rosło, szczególnie w czasach republiki. Senatorowie ze swego grona wybierali tych, którzy wypełniali obowiązki władcy w okresie bezkrólewia; interreges zmieniali się co kilka dni. W okresie republiki senatorami zostawali obywatele sprawujący wysokie urzędy — przede wszystkim konsulowie; grono senatorów powiększali także mężczyźni sprawujący wcześniej funkcje sądownicze (pretorzy), skarbowe (kwestorzy) i administracyjne (edylowie i pretorzy; wszystkie te funkcje pełnił, jak pamiętamy Marek Tulliusz Cycero). Na przełomie II i I w. p.n.e. liczba senatorów sięgała sześciuset, w połowie I w. p.n.e., za Juliusza Cezara, była jeszcze o połowę większa. Senat decydował w tym czasie właściwie o wszystkich ważnych sprawach (nawet jeśli formalnie były one domeną zgromadzeń ludowych). Jego pozycja słabła wraz z umacnianiem się cesarstwa, ostatecznie zepchnięto go do pozycji rady miejskiej. Jednak pochodząca z czasów, gdy senat i lud rzymski stanowiły dwa główne, nierzadko ścierające się, źródła władzy politycznej, dewiza Senatus Populusque Romanus (SPQR) przetrwała stulecia, dziś jest uwieczniona na przykład w herbie stolicy Włoch. Jej naśladowanie — związane ze szczególną autonomią będącą skutkiem przywilejów, które Kazimierz Jagiellończyk nadał Toruniowi — można znaleźć w portalu Sali Rady Miejskiej (niegdyś Senatu toruńskiego) jako skrót SPQT — Senatus populusque thoruniensis. Swój senat miało też w latach 1920-1939 Wolne Miasto Gdańsk.

Senaty mają też uczelnie wyższe, choć nie jest to praktyka powszechna. Jest to organ stanowiący przede wszystkim przepisy wewnętrzne uczelni, w tym najważniejszy dokument, jakim jest statut. Na skutek zmian w szkolnictwie wyższym w ostatnim roku  rola senatu — tradycyjnie w polskich uczelniach bardzo duża — uległa zmianom, które trudno jest ocenić z  tak krótkiej perspektywy.

Jednak senat rzymski już bez „PopulusQue Romanus” — jak pisze Mary Beard w popularnej książce SPQR — przede wszystkim „nadał swoje imię współczesnym zgromadzeniom prawodawczym na całym świecie, od USA do Rwandy”1. W wielu krajach senatem jest wyższa izba parlamentu — jest tak na przykład w Argentynie, Belgii, Brazylii, Czechach, we Francji, Irlandii, Kanadzie, Rumunii, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Senat jest też wyższą izbą parlamentu polskiego.

W I Rzeczpospolitej senat — zgodnie ze swoją nazwą — był radą najstarszych rangą urzędników, a w jego skład wchodzili wojewodowie, kasztelani, arcybiskupi i biskupi oraz niektórzy ministrowie. Najstarszym rangą senatorem był prymas, który sprawował też funkcję interrexa.

Instytucję kadencyjnego senatu wprowadzała Konstytucja 3 maja. Włączała ona do senatu ministrów, a na jego czele stawiała króla. Kandydatów, spośród których król wybierał senatorów, wysuwały natomiast sejmiki. Dwuizbowy sejm, a w nim senat istniały również w Księstwie Warszawskim, a następnie w Królestwie Polskim. Po powstaniu listopadowym, podczas którego sejm zdetronizował cara, obie izby zostały zniesione. Senat jako izba wyższa powrócił w konstytucji marcowej (1921). 111 senatorów wybierano na 5 lat w głosowaniu ”powszechnem, tajnem, bezpośredniem, równym i stosunkowem”. Czynne prawo wyborcze przysługiwało osobom, które ukończyły 30 rok życia, bierne — 40. Taki sam cenzus wiekowy dla senatorów przewidywała konstytucja III Republiki Francuskiej (1875); w przedwojennej Republiki Czechosłowackiej (1920) było to 45 lat, obecnie na senatora Rzeczpospolitej Polskiej może zostać wybrana osoba, która ukończyła lat 30. Druga z przedwojennych konstytucji, uchwalona w kwietniu 1935 r., wybór 1/3 senatorów czyniła prerogatywą prezydencką. Prawo do wybierania pozostałych 64 senatorów było ograniczone przez cenzus wieku, wykształcenia i piastowania pewnych stanowisk, co powodowało, że grupa uprawnionych wyborców była niewielkim ułamkiem ogółu wyborców, a faktycznie głosujący — częścią jeszcze mniejszą. „Gazeta Robotnicza” 3 sierpnia 1935 r. tak opisuje nadchodzące wybory: „Dokładnej statystyki osób uprawnionych w Polsce do głosowania do Senatu nie mamy. Kiedy pytano o te cyfry p. Podoskiego, referenta projektów BBWR. w sejmowej Komisji Konstytucyjnej — nie umiał odpowiedzieć. Zresztą, nic dziwnego; Główny Urząd Statystyczny nie przeprowadzał wszak swoich prac pod kątem wprowadzenia pomysłów pp. Sławka, Cara i Podoskiego. Obliczano «uprawnionych» na 250 — 300.000 osób. «Demokraci» z BBWR. «dociągali» tę cyfrę aż do… 500 000. Przypuśćmy nawet. […] Wiadomości jednozgodne ze wszystkich stron kraju stwierdzają jedno: niewielki procent «rejestrujących się» […] Sądząc z danych urywkowych, ale pochodzących ze wszystkich dzielnic, a zatem charakterystycznych, procent [ten] nie przekroczy 25 — 30. Słowem, ciało, wybierające 2/3 Senatu Rzeczypospolitej ogarnie kilkadziesiąt, może sto, tysięcy osób na… 32 miljony mieszkańców. Skład osobisty wyborców — prawie wyłącznie urzędnicy i oficerowie”2.

Po wojnie senat zniesiono, formalnie w wyniku referendum, którego pierwsze z trzech pytań dotyczyło tego właśnie zagadnienia. Wyniki zostały jednak sfałszowane — zniesienie senatu poparła ledwie 1/4 głosujących. Wyższą izbę polskiego parlamentu przywróciło dopiero porozumienie Okrągłego Stołu, gwarantując wybory większościowe na wszystkie 100 miejsc. Jak pamiętamy, strona opozycyjna zdobyła wówczas 99 miejsc, jedno przypadło kandydatowi niezależnemu.

Senat, którego powrót do polskiego ustawodawstwa przypieczętowała Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z 1997 r., był w ostatnim trzydziestoleciu często krytykowany, pojawiały się pomysły jego likwidacji, zwykle uzasadniane tym, że Polska jest państwem unitarnym, niepotrzebna jest więc równoważąca rola izby wyższej (jak w krajach federacyjnych). Do październikowego zestawienia senat trafił, gdy okazało się, że w ostatnich wyborach niewielkiej przewadze rządzącej partii w Sejmie towarzyszy krucha większość opozycji w Senacie.

print

Footnotes

  1. M. Beard, SPQR: A history of ancient Rome, Profile Books 2015.
  2. „Gazeta Robotnicza: organ Polskiej Partii Socjalistycznej: pismo codzienne dla polskiego ludu pracującego”, nr 205, 3 sierpnia 1935, Polona.