Słowo roku 2013 — gender

Podziel się

Gender słowem roku 2013

Wyboru po długich obradach i przedyskutowaniu wielu propozycji dokonała kapituła profesorów językoznawstwa w składzie: Jerzy Bartmiński, Uniwersytet M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Jerzy Bralczyk, Uniwersytet Warszawski, Andrzej Markowski, Uniwersytet Warszawski, Jan Miodek, Uniwersytet Wrocławski, Walery Pisarek, Uniwersytet Papieski w Krakowie, Renata Przybylska, Uniwersytet Jagielloński, Halina Zgółkowa, Uniwersytet A. Mickiewcza w Poznaniu. [>>]
Inne wyróżnione słowa: ekspert, Euromajdan, janosikowe, podsłuch, słoik, tęcza. W plebiscycie internetowym najczęściej powtarzało się słowo gender (dżender). Poza tym zostały zgłoszone następujące słowa (w kolejności zgłoszeń): tęcza, Franciszek, kibol, ekspert, Euromajdan (EuroMajdan, Majdan Europejski), słoik, projekt, orkan, naród, miłość, kryzys, jakby, związki partnerskie, zboczenieczamach, węgiel, wykluczenie, wiśnia, weganizm, szczaw i mirabelki, referendum 6 latków, przeciek, porażka, po prostu, pedofilia, papież, obłuda, młotek, majdanlike, lew, leming, lapsus, konklawe, komisjajesteś cały?, janusze, innowacyjny, heca, grafen, genderyzm, epicki, dylemat, chrzan, brzoza, ateistyczne dewotki, abdykacja, Smoleńsk, Polska, OFE, Donald.

Komentarze

 

komentarz prof. Walerego Pisarka (UP Kraków)

Gender Częstemu używaniu wyrazu gender sprzyjało i sprzyja zarówno jego rozmyte (lub celowo perswazyjnie rozmywane) znaczenie, jak i zróżnicowane nacechowanie emocjonalne. Opisując ten wyraz w kategoriach słów sztandarowych, stwierdzamy, że dla części Polaków należy on do mirandów, czyli wyrazów oznaczających treści, które należy podziwiać, a dla innej części do kondemnandów, czyli wyrazów oznaczających treści zasługujące na potępienie. Promocja pojęcia gender jedna mu zwolenników, ale i mobilizuje jego przeciwników, przyczyniając się też do budzenia zainteresowania samym pojęciem reszty społeczeństwa. Dla niej bowiem wyraz gender staje się jednym z disputandów, czyli słów, o których powinno się dyskutować. W ten sposób stał się ten wyraz jednym z bardzo wyrazistych a dominujących haseł dyskursu publicznego Polaków w r. 2013, zwłaszcza w jego drugiej połowie.

Janosikowe Jak wiadomo, janosikowe to swego rodzaju podatek solidarnościowy w postaci wpłaty do budżetu państwa uiszczanej przez najbogatsze jednostki samorządu terytorialnego. Uzyskane w ten sposób środki rozdzielane są między jednostki najuboższe. Tak miałaby się realizować idea sławnego zbójnika, który świat równał, zabierając bogatym a dając biednym. W okresie prosperity opłaty z tytułu janosikowego nie są tak bardzo dotkliwe, jak w latach kryzysu. Z tego powodu w r. 2013 nasiliła się akcja parlamentarno-samorządowa na rzecz rewizji obowiązującej ustawy. Na szczęście dla biednych samorządów idea Janosika zwyciężyła. Miejmy nadzieję, że w roku przyszłym janosikowe nie będzie miało szans na status słowa roku 2014.

Podsłuch Ubiegły rok naznaczony został ujawnieniem afer podsłuchiwania, podglądania i gromadzenia informacji osobowych w niespotykanym dotychczas stopniu. Wśród słów miesiąca w naszym Korpusie narodowym zasygnalizował to wyraz podsłuch. Psychoza bycia podsłuchiwanym i podglądanym powoduje, że niektórzy użytkownicy komputerów zaklejają na swoich monitorach „oczka skype’owe”. — Jesteśmy pierwszym pokoleniem podglądanym i podsłuchiwanym na taką skalę — mówią mi dwudziestolatkowie, dodając z odcieniem dumy: — I ostatnim, któremu to jeszcze przeszkadza.

 

Komentarz prof. Haliny Zgółkowej (UAM)

Słowo gender w roku 2013 weszło gwałtownie do idiolektalnego repertuaru leksykalnego bardzo wielu Polakow reprezentujących różne kategorie wiekowe, środowiskowe, regionalne itp. i pewnie już tam pozostanie. Słowo ma co prawda niejasną, rozmytą semantykę, ale za to bardzo wyraziste dwubiegunowe nacechowanie aksjologiczne (chyba jeszcze bardziej biegunowe niż np. słowo tolerancja). Dlatego nolens volens stało się słowem roku, a my jako kapituła jedynie to zdiagnozowaliśmy.

 

komentarz prof. Jana Miodka (Uwr)

Wiedziałem, czułem, że gender musi wygrać, bo to słowo bijące w ostatnich tygodniach wszelkie rekordy popularności. Nie mogę być zachwycony, że tak jak tęcza budzi ono skrajne emocje i dzieli naszą społeczność. W efekcie ci wszyscy, którzy polskich podziałów i sporów mają serdecznie dosyć, zaczynają używać formy gender tak jak w PRL-u Ruskich czy atomów: „To wszystko przez gender, panie” — jak niegdyś „to wszystko przez Ruskich (albo przez atomy — jak w piosence Kazimierza Grześkowiaka)”.

 

komentarz prof. Jerzego Bartmińskiego (UMCS)

Gender to dla mnie ciekawy przykład błyskawicznej kariery obcego słowa, które wciąż jeszcze jest „cytatem”, a nie „zapożyczeniem”. Ma pomagać odróżniać płeć kulturową, wynikającą ze społecznych przyzwyczajeń, od płci biologicznej,dla której mamy już przyswojone słowo seks (ang. sex). Czy można gender zastąpić czymś rodzimym? Na razie raczej nie. Wystarczy przypomnieć, że prowadzone na uniwersytetach studia nad płcią kulturową, nad wyobrażeniami męskości i kobiecości, są wciąż opatrywane obco brzmiącą etykietą gender studies. Na ostatnią popularność słowa gender (pewnie zakorzeni się w języku polskim na dobre) zapracowali ostatnio niewątpliwie biskupi swoim listem, a wcześniej dość kuriozalna kampania prawicowej prasy przeciw gender, pełna semantycznych uproszczeń, nawet pomówień, które wzbudziły protest środowiska naukowego.

Jakby Ze słów kandydujących do miana słowa roku wyróżniłbym słówko jakby, bo zdradza naszą skłonność do ucieczki od jednoznacznego mówienia tak-tak, nie-nie: „Trochę go to jakby zastanowiło”, „Zbudował jakby domek”, „Stał się jakby łagodniejszy”, „Stracił jakby zainteresowanie dla sprawy”, „Ktoś jakby się zgodził, ale odwołał” itp. Jakby – to też swoisty znak czasu.

print