słowo sierpnia: defilada (+ parasol)

Do najbardziej kluczowych słów sierpnia należą: parasol, kandydat (w wyborach samorządowych), defilada, koszulka (na pomniku) i upał (rekordowy; było to też słowo lipca 2014 r.). W tym miesiącu omówimy wyraz defilada — który w sierpniowym zestawieniu pojawił się w związku z defiladą z okazji Święta Wojska Polskiego, która od kilku lat odbywa się 15 sierpnia, w tym roku jednak rozbudziła więcej niż zwykle dyskusji i emocji. Przemarsze były już tematem naszych komentarzy — w maju 2016 omawialiśmy wyraz marsz. 
Kilka słów poświęcimy też wyrazowi parasol.

Defilada to słowo pochodzenia francuskiego (fr. défilade, częściej défilé), współcześnie oznaczajace również w tym języku przemarsz, przejazd lub przelot w szyku paradnym (por. ISJP). Jego dawniejsza (we franc. od XIII w.) historia jednak wiąże się ze słowem fil — ‘nić’ (łc. filium); dawny czasownik défiler oznaczał zdejmowanie nanizanych na nić paciorków (czyli znizywanie ich) i stał w opozycji znaczeniowej do enfiler: ‘nanizać, nawlec’. Ten czasownik z kolei ma w polszczyźnie ślad w postaci przyswojonego w II poł. XIX w. rzeczownika amfilada, (od franc. enfilade) oznaczającego ciąg następujących po sobie pokoi. W SWil przeczytamy, że wojsko defilując, przeciąga (czyli przechodzi) — jakby były to korale na nici.  Nie odnotowano w nim jeszcze defilady, gdyż wcześniej używane było określenie parada «przegląd wojska, musztra z całym przepychem rynsztunku».

Parada to również słowo z francuskiego, ale przyswojone polszczyźnie wcześniej, bo już w XVI w. Wywodzi się ono od łacińskiego czasownika parare ‘zatrzymać się, przez hiszpański parare ‘wstrzymać konia’, z którego powstała w tym języku parada.  Pierwotna pożyczka znaczyła też ‘popisywanie (się), przepych, pańskość’ (por. SLindego) — żywą do dziś pozostałością jest przymiotnik paradny ‘odświętny, galowy’, stąd mamy mundur paradny  i wspomnianą już musztrę paradną. W „Panu Tadeuszu”1

„Protazy śpieszył włożyć swą woźnieńską odzież.
Przecież żupana ani kontusza nie kładzie,
O ne służą ku wielkiej sądowej paradzie,
Na podróż ma strój inny […]”

Pokaz,  a właściwie działanie na pokaz, dla  pozoru, stał się podstawą drugiego — negatywnie nacechowanego znaczenia wyrazu parada, które znajdziemy na przykład w poradach Lucyny Ćwierczakiewiczowej2: „Bo pamiętaj droga moja, że ta, która dom swój zdobi tylko dla gości, dla parady, drogę swoją papierowemi kwia­tami ubiera, jest to jakby ruż życia, sztuczny połysk, który źle świadczy o moralnem zdrowiu kobiéty. Dom takiéj ma tajemnicze echo, które ją oskarża, że jest istotą próżną i zimną, która żyje wystawą, a nie uczuciem”. Dziś pobrzmiewa ono à rebours w powiedzeniu głowa nie od parady, ale jeszcze Słownik „wileński” objaśniał: „[g]łowę od parady nosić, t. j. jakby dla proporcji, bo w niéj tylko wiatry gwiżdżą”.

Bez wątpienia na pokaz, ale nie pozorne, były parady, którymi teatry i teatrzyki objazdowe zachęcały do wejścia na spektakl. Te krótkie scenki wkroczyły w XVII w. na salony, czego pamiątką w literaturze polskiej są  „Parady” Jana Potockiego (autora wybitnego „Rękopisu znalezionego w Saragossie”).

Parada — lepiej zadomowiona — nie tylko nabrała liczniejszych znaczeń (od tego samego łacińskiego czasownika mamy też paradę szermierczą i bramkarską w futbolu), ale i ma szerszą łączliwość: paradują nie tylko wojskowi, ale też seniorzy, artyści uliczni i właściciele jamników. Szczególną pozycję wśród parad zajmują orkiestry — co już niemal 50 lat temu zauważył Jan Tadeusz Stanisławski, opisując zawiedzone nadzieje wnuczki, której

„Babcia stała na balkonie, dołem dziadek defilował,
ledwie go ujrzała, nieomal zemdlała: skrapiać trzeba było skronie.
Dziadek z miejsca zmylił nogę, pojął: czas rozpocząć dzieło!
Stanął pod balkonem, huknął jej puzonem, no i tak to się zaczęło…”.

Według NKJP najczęściej paradujemy z powodu równości, wolności, miłości i techno. Gdy paradujemy nago lub w bieliźnie, może to oznaczać, że nie dbamy o konwenanse albo — szczególnie w drugim wypadku — że nawet w nieodpowiednim do pokazywania się publicznie stroju zachowujemy godność.

Defilują w równych rzędach żołnierze, policjanci lub strażacy. Parady częściej bywają wydarzeniami mniej formalnymi, przemarszami rozradowanych uczestników — jak choćby w paradach karnawałowych w wielu krajach czy sławnej paradzie z okazji Mardi Gras w Nowym Orleanie. Gniew, zaniepokojenie, sprzeciw stają się przyczynami przemarszów — zwykle również mniej formalnych.  O wspólnej (językowej) historii parad i defilad niech nam przypomina sen Józefa z „Sanatorium pod klepsydrą”3:
„Z za­mkniętymi oczami widziałem jak słońce, księżyc i jede­naście gwiazd ustawiło się w paradzie na niebie, defi­lując przede mną”.

Parasol to rzeczownik pochodzenia francuskiego, oznaczający osłonę od słońca, która stopniowo wyparła dawniejsze, również zapożyczone,  rzeczowniki umbrela, umbrelka, ombrelka. Od deszczu chroni natomiast parapluj (fr. parapluie), czyli  «deszczochron, oddeszcznik, (pospolicie, lubo niewłaściwie) parasol», jak informuje i przestrzega Słownik „wileński”. Mniej stanowczy jest SLin, który też proponuje spolszczenie ciennik dla  parasola. Mały parasol to najpierw parasolik (analogicznie jak stół : stolik lub wół : wolik), później — parasolka. To ostatnie A. Bańkowski datuje na II poł. XIX w. jako rzadkie, a rozpowszechnienie przypisuje Marii Rodziewiczównie (1863-1944); chyba pochopnie, ponieważ już od lat 20. XIX w. można znaleźć zróżnicowanie parasole (duże) i parasolki (mniejsze), rzeczywiście nie notowane w SWil. We współczesnej polszczyźnie pierwotne zróżnicowanie rodzaju zostało zastąpione raczej płcią odbiorcy: parasolki są damskie, parasole — wszystkie inne (męskie, plażowe, kawiarniane itp.).

 

Magdalena Derwojedowa

Ilustracje: defilada kajaków KW Syrena w Warszawie, 1938, Polona, https://polona.pl/item/warszawa-klub-wioslarski-syrena-defilada-kajakow,NzI3NTI0NA/.

print

Footnotes

  1. „Zaścianek”: 91-94
  2. L. Ćwierczakiewiczowa, Poradnik porządku i różnych nowości gospodarczych, Warszawa: K. Kowalewski 1876. Zachowano pisownię oryginału.
  3. B. Schulz, Sanatorium pod klepsydrą, Warszawa: Rój, 1937.