Słowo stycznia: nienawiść

Styczeń 2019 roku nie był dobrym miesiącem. Potwierdzają to słowa o największej kluczowości. Na pierwszym miejscu jest nazwisko zamordowanego prezydenta Gdańska, w pierwszej dziesiątce nienawiść, żałoba, pogrzebescape room (druga przyczyna żałoby). Najwyższą pozycję wśród rzeczowników pospolitych zajmuje złowrogie słowo nienawiść.

Nazwy najgorszego ludzkiego uczucia, mieszaniny pogardy, zawiści oraz agresji, pochodzą w językach europejskich od różnych rdzeni, czyli różne kultury próbowały nazwać to skomplikowane uczucie po swojemu. Greckiemu misos (stąd np. mizoginia) odpowiada łacińskie odium (rzeczownik od odi, odisse); często powtarzane połączenie odium nienawiści to pleonazm, zbędne powtórzenie. W językach germańskich oraz – wskutek zapożyczenia – we francuskim nazwy nienawiści są pokrewne: ang. hate, niem. Hass, franc. haine.

Rzeczownik angielski zapożyczyliśmy ostatnio w spolszczonej wersji hejt i utworzyliśmy wtórny czasownik hejtować nazwy osobowe hejter, hejterka. Hejt to nie jest zwykła nienawiść, to atak słowny w komunikacji publicznej, przede wszystkim w mediach społecznościowych, atak zawierający elementy nienawiści i pogardy.

W językach północnosłowiańskich mamy wyraz pochodny (jeszcze prasłowiański) od widziećnawidzieć ‘widzieć chętnie’, przy czym układ morfemów –wiść występuje dziś tylko w dwóch bliskich znaczeniowo słowach: nienawiśćzawiść. U Słowian południowych znajdujemy oprócz nienawiści konkurencyjny rdzeń odpowiadający polskiemu mierzić: nienawiść to po bułgarsku omraza, po chorwacku mržnja (ten sam rdzeń oznaczał nienawiść w staropolszczyźnie).

W polszczyźnie słowa nienawiśćnienawidzieć (dziś tylko nienawidzić!) mają poświadczenia od najstarszych tekstów, czyli od XIV wieku. W szesnastowiecznych przekładach Ewangelii słowo to i jego odpowiedniki pojawiają się np. w wersecie 22 z 10 rozdz. Ewangelii św. Matusza, w którym Chrystus ostrzega uczniów, że będą prześladowani. W przekładzie Biblii Tysiąclecia: „I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia”, w Biblii Jakuba Wujka (1599) i w Biblii Leopolity (1561) było to samo słowo, ale u  Leopolity dodatkowo: „będziecie w mierziączce á w nienawiści”, w Biblii nieświeskiej Budnego „będziecie mierzionymi”. Nienawiść i nienawidzić to w staropolszczyźnie także nienajrzenie (nienaźrzenie) i nienajrzeć (nienaźrzeć), inwidia (invidyja), wreszcie osierdzie (dziś ‘błona okalająca serce’).

Nienawiści w życiu publicznym bali się już nasi przodkowie:

„Dziś!… ale lepiej milczeć, bo i sam widziałem, Że za prawdą nienawiść, jako cień za ciałem” (Potocki: Transakcja Wojny Chocimskiej, 1670).

„[…] żadnym sposobem nazwać się dobrym, cnotliwym, człowiekiem nie może ten, który hałasy, zwady i okazje, do krwi rozlania najduje i między ludźmi wznieca nienawiść, i zajątrzenia szkodliwych nieprzyjaźni” (F. Andreini: Bohatyr straszny, tłum. K. Piekarski, 1695).

Nienawiść jest także słowem kluczem kultury współczesnej. Dziś chyba częściej niż przed wiekami zwracamy uwagę na to, że nienawiść należy zwalczyć przede wszystkim w sobie, bo samego nienawistnika to uczucie niszczy. Tak należy interpretować słowa jednej z najważniejszych pieśni pokolenia protestu lat osiemdziesiątych – Modlitwy o wschodzie słońca Natana Tenenbauma (muzyka Przemysława Gintrowskiego):

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed mocą Twoją się ukorzę
Ale chroń mnie Panie od pogardy
Od nienawiści strzeż mnie Boże.

Lew Tołstoj zauważył już sto lat wcześniej, że nienawiść ma przyczynę w nas samych:
„Kochamy ludzi za to dobro, któreśmy im dali, a nienawidzimy za to zło, któreśmy im wyrządzili” (Żywy trup).

Tyle o nienawiści z punktu widzenia filologa. To słowo ma jednak w styczniu 2019 szczególnie tragiczny kontekst społeczny. W komentarzach opieramy się na statystyce wiadomości prasowych. Nie pozwala ona wyrokować, która ze stron sporu publicznego w Polsce odpowiada za szalejącą nienawiść. Tę ocenę wystawia każdy z nas na własną odpowiedzialność. Najważniejsze, żebyśmy zapamiętali, do czego może doprowadzić nienawiść.

Słowo nienawiść występuje najczęściej w połączeniu mowa nienawiści. Ten związek wyrazowy stał się terminem prawnym, a ściślej okołoprawnym, bo kodeksy jeszcze tego terminu nie definiują. Nie należy utożsamiać go z hejtem lub z każdą zniewagą. Mowa nienawiści to zniewaga wobec grupy osób lub wobec konkretnej osoby z grupy, do której przynależności się nie wybiera. Nagonka na polityka ze względu na jego poglądy, fałszywe oskarżenia finansowe i obyczajowe, hejt wobec ucznia w społeczności szkolnej, jawna zniewaga czy pomówienie sąsiada lub wulgarne wyzwiska to działania moralnie naganne i karalne, jeśli da się je określić jako zniesławienie albo groźbę bezprawną. Można te działania nazwać językiem nienawiści, językiem pogardy, przemysłem pogardy (określenie wprowadzone przez prawicę przed rokiem 2010). Ale nie jest to mowa nienawiści w przyjętym prawnie znaczeniu.

W polskim prawie zakazane są przejawy mowy nienawiści, tak jak ją zdefiniowano między innymi w aktach prawnych Unii Europejskiej. Zakazuje ich art. 256 kodeksu karnego: „kto […] publicznie nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość […]”. Do nienawiści nawiązuje także art. 257: zakazujący publicznego znieważania osoby lub grupy osób ze względu na takie cechy (lista cech identyfikujących grupy zagrożone nienawiścią nie jest zamknięta, należy dodać do niej np. orientację seksualną, choć nie ma jej jeszcze w kodeksie). Mową nienawiści jest straszenie uchodźcami przez odwołanie się do negatywnych cech narodowych, rasowych albo religijnych, jest nią także atakowanie każdego innego narodu lub innej religii. Oczywiście granicę między rzeczową krytyką a uogólniającym atakiem na grupę osób nie zawsze łatwo wyznaczyć.

Problemem współczesnej Polski nie jest tylko mowa nienawiści (w ścisłym znaczeniu), nie tylko język nienawiści czy pogardy. Niszczy nas sama nienawiść.

 

Marek Łaziński

print