słowo stycznia

Podziel się

Słowem miesiąca są związki parnterskie.

Komentarz Andrzeja Markowskiego

To może być zaskoczeniem, ale przymiotnika partnerski nie notuje ani Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego z połowy XX wieku, ani Słownik języka polskiego pod red. M. Szymczaka, nawet w wydaniu poprawionym z 1995 roku. Owszem są partnerpartnerka, nawet partnerować, jest partnerstwo (dopiero u Szymczaka), ale przymiotnika brak. A kiedy się już pojawia w słownikach pod sam koniec XX wieku, to dotyczy równego podziału praw i obowiązków w pewnym układzie, równoprawnego traktowania, współpracy w interesach. A w najlepszym razie – stosunków między małżonkami, jak o tym świadczy połączenie partnerskie małżeństwo. Mogą też być miasta partnerskie w różnych państwach (i nikt nie pyta przy tym o to, czy nazwy tych miast są tego samego rodzaju gramatycznego, czy też muszą być różnorodzajowe…), częste są umowy partnerskie, czyli „umowy o współpracy między dwoma podmiotami prawa”, programy partnerskie czy współpraca partnerska, jak rozumiem w wielu różnych dziedzinach i sprawach, byle tylko było równe traktowanie tych umawiających się stron. Aż tu nagle w roku 1996 pojawia się w tekstach polskich związek partnerski, choć aż do stycznia bieżącego roku nie zrobił (ten rzeczownik z tym przymiotnikiem połączony) oszałamiającej kariery; nie był — w porównaniu z innymi wyrażeniami z przymiotnikiem partnerski – częsty, a dodatku podstępnie podszywał się pod małżeństwo, występując w takich zdaniach, jak Ich małżeństwo to prawdziwie partnerski związek. I oto nagle debata polityczna nobilitowała związek partnerski (oczywiście jako wyrażenie językowe…) do tego stopnia, że przymiotnik partnerski stał się słowem miesiąca.

I jak tu nie wierzyć we wpływ polityki na język!

print